Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozmyślanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozmyślanki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 października 2020

Książką w ten cholernie trudny czas







Czasem czyta się dla samego powrotu do dawnego doznania, czasem znajduje się coś zupełnie innego. Więcej, mniej. Tak jak z ludźmi.
Jacek Dehnel






Doszła paczka z książkami😀. Ileż radości da nam te kilkaset zapisanych stron włożonych w piękne okładki😊.


 


 






piątek, 4 października 2019

A, i prawda to.





Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, że zawsze i wszędzie jestem we właściwym momencie i we właściwym miejscu. Od tamtej pory mogłem być spokojny.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Poczuciem własnej wartości.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie, że ból i cierpienie są tylko ostrzeżeniem dla mnie, bym nie żył wbrew własnej prawdzie.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Autentyczność.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem tęsknić za innym życiem i mogłem dostrzec, że wszystko wokół mnie to zaproszenie do rozwoju.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Dojrzałość.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, że narzucając innym moje pragnienia, mogę ich urazić, tym bardziej, jeśli wiem, że nie nadszedł odpowiedni czas, że ta osoba nie jest na to gotowa, nawet jeśli tą osobą byłem ja sam.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Szacunek.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uwolniłem się od tego wszystkiego, co nie było dla mnie dobre. Od potraw, ludzi, przedmiotów, sytuacji i od wszystkiego, co wciąż odciągało mnie ode mnie samego. Na początku nazywałem to „zdrowym egoizmem”.
Ale dziś wiem, że to …
Miłość do samego siebie.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem tracić czas i tworzyć wielkie plany na przyszłość. Dziś robię tylko to, co sprawia mi radość i przyjemność, co kocham i co sprawia, że moje serce się uśmiecha. I robię to na mój sposób i we własnym tempie.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Prostota.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem chcieć mieć zawsze rację. Dzięki temu rzadziej się myliłem.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Pokora.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem żyć przeszłością i zamartwiać się o przyszłość. Teraz żyję chwilą, w której dzieje się WSZYSTKO.
Żyję więc teraz każdym dniem i nazywam to …
Spełnieniem.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie, że mój umysł może działać przeciwko mnie. Kiedy jednak działa razem z sercem zyskuję ważnego sojusznika.
Dziś nazywam to …
Życiem

Charles Chaplin
Wiersz ten Charles Chaplin przeczytał w dniu swoich 70-tych urodzin - 16 kwietnia 1959r. Nie on prawdopodobnie jest jego autorem, ale Kim McMillen. Wczytajcie się uważnie w przytoczone słowa, są refleksyjne i ujmująco pięknie mówią o ważnym rodzaju miłości, bo miłości do samego siebie. Przypadkowo trafiłam na ten utwór i kiedy przeczytałam go po raz pierwszy (później wracałam do niego kilka razy), wiedziałam że muszę go mieć tu, na Sosenkowym.


piątek, 19 lipca 2019

Ta chwila jest teraz, nie POTEM






     
     Często podkreślam na Sosenkowym, jak cieszą nas drobne przyjemności i jak ważna jest dla nas ta zwykła niezwykła codzienność. Pochwałę prostego życia pięknie ujął w swoim tekście Boucar Diouf, pochodzący z Senegalu 54-letni pisarz, gawędziarz i humorysta. Pozwolę sobie zacytować jego słowa, bo tak tej prawdy, nie ujął jeszcze nikt. 


"Ledwo zaczął się dzień i jest już szósta wieczorem. Tydzień ledwo się zaczął w poniedziałek i już jest piątek.

I miesiąc już minął.
I rok prawie się kończy.
I minęło już 40, 50 lub 60 lat naszego życia.
I zdajemy sobie sprawę, że straciliśmy naszych rodziców, przyjaciół.
I zdajemy sobie sprawę, że jest już za późno, aby wrócić.


Więc...
Spróbujmy jednak jak najlepiej wykorzystać czas, jaki nam pozostał. Nie zwlekajmy z szukaniem zajęć, które lubimy. Dodajmy kolorów naszej szarości. Uśmiechnijmy się do małych rzeczy w życiu, które są balsamem dla naszych serc. I mimo wszystko, nadal cieszmy się spokojem tego czasu, który nam pozostał. Spróbujmy wyeliminować „potem”...
Zrobię to potem…
Powiem potem…
Pomyślę o tym potem…
Zostawiamy wszystko na później, jakby „potem” było nasze.

Ponieważ nie rozumiemy, że:
potem – kawa jest zimna...
potem – priorytety się zmieniają...
potem – rok się skończy...
potem – zdrowie się kończy...
potem – dzieci dorastają...
potem – rodzice się starzeją...
potem – obietnice są zapomniane...
potem – dzień staje się nocą...
potem – życie się kończy...
A potem często jest za późno...

Więc...
Nie zostawiaj niczego na później, ponieważ czekając na później, możesz stracić najlepsze chwile, najlepsze doświadczenia, najlepszych przyjaciół, najlepszą rodzinę...

Dziś jest odpowiedni dzień... Ta chwila jest teraz ...Nie jesteśmy już w wieku, w którym możemy sobie pozwolić na odłożenie na jutro tego, co należy zrobić od razu. Zobaczmy więc, czy będziesz mieć czas, aby przeczytać tę wiadomość, a następnie udostępnić ją. A może odłożysz to na... potem?
I nie podzielisz się tym nigdy !? "









My jak zwykle spoglądamy w niebo, bo to codziennie inny obraz. Galeria by nature za darmo☺️.





Z zazdrością patrzymy z Miśką na te pracowite owady i dumamy, jakby tu tę cechę u siebie wyostrzyć:)







piątek, 26 kwietnia 2019

Czas






nasz ogród


    "Nauczyłam się przyjmować to, co przynosi czas, i nie walczyć na siłę o to, co wydaje mi się, że będzie dla mnie dobre. Pragnienia są po to, żeby je spełniać, ale potrzebna jest pokora, która daje umiejętność harmonijnego życia". Szymon Hołownia, Ludzie na walizkach. Nowe historie

PS Czytam dość dużo, stąd te cytaty. Jeśli Was nimi zamęczam, to sorki ☺️



grusza



jabłoń



jabłoń



magnolia


Jest czas by mieć 
jest czas by tracić 
jest czas by szukać 
jest czas zobaczyć 

Mieć w górze niebo 
w sobie spokój 
pod sobą krzesło 
a świat gdzieś z boku 

Jest czas na słowa 
jest czas milczenia 
jest czas być w słońcu 
jest czas być w cieniu 

Mieć ręce pod głową 
zmrużone oczy 
patrzeć jak życie 
się toczy 

Jest czas by pytać 
jest czas by wiedzieć 
jest czas by śnić 
jest czas dla Ciebie 

Jest czas by widzieć 
między chwilami 
to czego nie ma 
a jest ...
Voo Voo "Zmruż oczy"


jabłoń



niezapominajka



jabłoń


grusza



wiśnia






środa, 10 kwietnia 2019

Korale, wisiory i inne błyskotki





      Miłością do korali, innych wisiorów i wszelakich świecideł pała moja młodsza córka. Obwiesza się kilkoma naraz i paraduje tak po domu, choć we włosy nie da sobie niczego wpiąć, a tym bardziej związać kucyka. Wygląda w tych wisiorach komicznie i mamy to obcykane, co by Miśce w przyszłości pokazać. Teraz też biega po domu z naszyjnikiem za ... 1 zł, który to kiedyś dostałam od Oli w prezencie (taką to właśnie mam biżuterię:). Moja szufladka z ową biżuterią zamknęłaby się w nader skromnej kwocie. Starsza córka uwiesić na siebie nic nie da. Mówiąc slangiem młodzieży nie ma takiej opcji. Ze wstrętem wręcz patrzy na wszelkie ozdoby i to nie tylko te na szyję. Jedyne co toleruje, to delikatne łańcuszki na rękę. Widząc wczoraj Michalinę, ustrojoną w korale sztuk cztery, aż się skrzywiła. Rany, jak ja nienawidzę takich rzeczy, powiedziała z odrazą. Doskonale ją rozumiem. Pamiętam, jak sama stawiałam opór wszelkim naszyjnikom. Nie dawałam wpleść sobie we włosy żadnych kokardek, opasek i innych temu podobnych ozdób. Najbardziej ubolewała nad tym moja ukochana babcia Sabinka. Co za dziecko, mówiła. Mam taki obraz w pamięci: czekałam na babcię pod bramą jej zakładu pracy, obok mnie stała wnuczka jednej z babci koleżanek z pracy. Ustrojona była jak choinka. Miała wpięte, zawieszone i wplecione naprawdę wiele. Patrzyłam na nią zdziwiona, że aż tyle się da na siebie upchnąć. Pamiętam tylko moje O matko! wypowiedziane z przerażeniem trochę za głośno. Do dziś widzę wyraźnie czerwoną ogromną kokardę ledwo trzymającą się na mysim ogonku tej dziewczynki☺️Z wrażenia co do tej kokardy właśnie owe O matko! mi się wymknęło. Później do O matko! dodałam jeszcze, opowiadając babci tę historię, że ja Nigdy! nie dam sobie uwiązać czegoś takiego. Słowa dotrzymałam. Z upływem lat niewiele się u mnie zmieniło w kwestii ozdobników, choć podobają mi się wszelkie kosztowności u innych. Jakakolwiek biżuteria u mnie (na mnie) to naprawdę rzadkość. Ostatnio bransoletkę i pierścionek miałam na weselu brata. Zawsze wolałam kupić jakieś krzaczory do ogrodu, które teraz notabene mój mąż z zapamiętaniem karczuje :(, aniżeli błyskotki wszelakie. Taka to ze mnie kobieta przedziwna. Po sklepach myszkować też nie znoszę, za to centrum ogrodnicze i włóczęga krajoznawcza (najlepiej w dresach i wygodnym znoszonym już polarze) - zawsze. A Wy? Lubicie błyskotki? Wolicie elegancką biżuterię czy taką hand made?


PS Nie wiem, co ja tak dzisiaj o tych koralach, ale to chyba pod wpływem miny Oli na widok obwieszonej Miśki. Podejrzewam, że wyraz twarzy miałam podobny, jakieś trzydzieści parę lat temu, czekając na babcię z czerwoną kokardą na pierwszym planie.








wtorek, 19 marca 2019

Drzwi





     Misieńka tak ma, że kiedy schodzimy z góry, wszystkie drzwi na piętrze muszą być zamknięte. Inaczej nie zejdzie. Tłumaczę mojej małej dziewczynce, że dobrze jest mieć drzwi otwarte. Jak w życiu. Na razie nie przyjmuje tej prawdy do wiadomości. Uparcie obstaje przy swoim. Mają być zamknięte i koniec. Mam nadzieję, że w dorosłym już świecie, nasze dzieci drzwi swoje będą otwierać i u innych będą je mieli otwarte. Takie i oto zadanie postawiliśmy sobie jako ich rodzice :) nauczyć je tego :) Poniżej zamieszczam kolejne zdjęcia z trasy opisanej wczoraj. Przedstawiają angielskie bezdroża z widokami, które początku i końca nie mają. Są otwarte. Nam się podobają, a Wam? 











piątek, 8 marca 2019

Z życzeniami na ósmego





    Na jednej z pierwszych stron książki Malwiny Ferenz "Anioły do wynajęcia" pojawia się zdanie, które zapadło mi w pamięć od razu. Odszukałam je jeszcze następnego dnia, przerzucając kilkadziesiąt przeczytanych już kartek, żeby dokładnie je tu przytoczyć. Zdanie to brzmi mianowicie tak "Życie to premiera bez próby generalnej i na dodatek bez przewidzianych powtórek"¹. Pomyślałam wtedy no faktycznie, coś w tym jest. Ileż to razy, ja zaplanowałam sobie to i tamto, próbowałam spiąć jakieś szczegóły, ogarnąć temat, zadziałać, zamarzyć, a potem ... ups, i po wszystkim. Nie wyszło, bo ... . Takich BO (różnych BO) było i będzie z pewnością jeszcze wiele. Wesołych i smutnych niespodzianek. Dróg prostych i życiowych zakrętów. Dni szczęśliwie spokojnych i dni czarnych, po których trudno złapać oddech. Moja babcia mawiała Takie jest życie. Raz z górki, a raz pod górkę. Prawda. Najlepiej, gdyby było tylko z tej górki, ale tak to się nie da. Niestety. Bardzo niestety. Autorka wspomnianej książki przytacza na wstępie wiersz Jarosława Borszewicza ***(Szukam świata...). Takiego świata, o którym poniżej, Drogie Kobiety, w dniu Naszego święta, życzę sobie i Wam. Panom też:)

szukam świata 
w którym jedna jaskółka 
czyni wiosnę 
gdzie szewc 
chodzi w butach 
gdzie jak cię widzą 
to dzień dobry 
szukam świata 
w którym 
człowiek człowiekowi 
człowiekiem




    Do życzeń dołączam krokusy☺️przebiśniegi ☺️żurawie☺️za sarnami nie zdążyłam pobiegać z aparatem, bo tak dzisiaj wiało, że głowę urywało ☺️.







¹ Malwina Ferenz "Anioły do wynajęcia", Wydawnictwo FILIA, Poznań 2019, s. 10-11

PS Dużo czytamy, więc od czasu do czasu wrzucę na sosenkową stronkę, coś z naszych książek.






wtorek, 29 stycznia 2019

Wypad nad morze zawsze jest OK







〜cytat z książki "Pasja według św. Hanki" Anny Janko〜 
"Przyszliśmy nad morze, bo tu się czas zatrzymuje. Po to się przecież przychodzi nad morze; pod naporem wielkiej przestrzeni zegarki przestają działać, znikają kwadranse i godziny. Mamy wrażenie, że wyszliśmy ze swojego życia, zachowując jedynie podgląd długofalowych produkcji naszych losów". Spodobał mi się ten cytat, więc pozwoliłam go sobie tu, w naszym sosenkowym światku, przytoczyć. Zauważyłam, że coraz częściej wyłapuję te fragmenty książek, które mają w swojej treści to COŚ, notuję tytuł książki i stronę, a później cytuję w którymś z postów. Żeby nie umknęło. I lubię tak. Wy też wyłapujecie takie perełki w trakcie czytania? Te fragmenty książek, w których pojedyncze słowa składają się w tak piękną całość, że czytasz ten fragment jeszcze raz? I się zastanawiasz? Mi zdarzyło się to przynajmniej kilka razy. Za to między innymi uwielbiam Janusza Leona Wiśniewskiego.



My to jednak jesteśmy ludki niemiastowe :) Dla nas najlepsze morskie, leśne i polne salony.


Tydzień temu Sobieszewska plaża wyglądała inaczej. Zerknijcie tutaj.


Jeszcze kilka kliknięć :) przejdźcie z nami po zimowej plaży. 
Tłumów nie ma, więc zapraszamy na spacer w ciszy i spokoju :)









Miłego dnia :))))))))))) Niech to będzie Wasz najlepszy wtorek :)))))))))))






środa, 2 stycznia 2019

O wycieczce bliższej i dalszej, 2019 i małych rozmyślankach




〜・〜
Zdjęcia z Sopotu pokazywaliśmy przedwczoraj. Dzisiaj jeszcze kilka ujęć z sopockiego Monciaka.
Na jutro zostawiam sobie gdańską starówkę, chyba że znowu nas gdzieś poniesie,
choć wieczorna zawierucha raczej narozrabia do jutra i tym samym uziemi nas w domu.


Czy nadal tkwicie w świątecznym i noworocznym klimacie, a może zamknęliście już ten rozdział?
Zrobiliście jakieś postanowienia na nowy rok po podsumowaniu starego?
Zamierzacie latać wysoko, czy zachowacie raczej bezpieczną wysokość?

 

Spodobał mi się fragment książki Nory Roberts "Taniec bogów":
...czasami cel podróży nie jest najważniejszy, liczy się sama droga, to czego się na niej dowiadujesz, co robisz.
I tak myślę, że fajnie byłoby odbyć w 2019 wiele ciekawych dróg, które złożą się na dobrą i szczęśliwą codzienność. 

 

A może by tak, jak śpiewa Sylwia Grzeszczak i Liber:
wrzućmy kolory naszych dni 
w każde jutro
lubię wymyślać, tak jak ty
w co je ubrać
w nasycone żywym słońcem
same dobre myśli
Usłyszałam tę piosenkę w Sylwestra i ten akurat fragment jakoś zaplątał się w mojej głowie.
〜・〜
Aha, fajerwerki ktoś odpalił (nie my), my mieliśmy w tej chwili aparat przed nosem.

 

Sopocki Monciak by night :)








Restauracja White Marlin zachwyca dekoracjami.
W listopadzie na przykład wejście do restauracji cudnie ustrojone było dyniami.

 



☆🌲☆🌲☆

Post bez lasu :), to post ... wybrakowany :)
Posypało dzisiaj śniegiem, a po kilku dniach z deszczem, to jest miła odmiana.
Poniżej nasz las w zimowej odsłonie.