Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W kuchni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W kuchni. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 stycznia 2021

Codziennik Sosenkowców

 







   Poczyniłam już próbę generalną przed tłustym czwartkiem. Odpaliłam niezawodny termomiks i rozkręciłam☺przepis na faworki. Wyszły naprawdę niezłe. Idąc za ciosem, zrobiłam (również z termo) placki z kaszy mannej z mlekiem. Smakowały całej rodzince, bez wyjątku, więc przepis od razu wrzuciłam w zakładki, bo na pewno do niego wrócę. Na szybkie śniadanie placki te są równie dobre jak niezawodna owsianka. 




    Stałym już punktem dnia są wyprawy na sanki. Lubimy je, i my starzy☺, i nasza najmłodsza. Adam podpina szelki, do szelek sanki, do sanek Miśkę☺i ruszamy na nasze osiedlowe ścieżki. Dobrze jest tak zmarznąć, że aż szczypią palce i policzki. Nie wiadomo, ile jeszcze taka pogoda potrwa, więc korzystamy, ile się da. 






Nie może być postu bez pól i lasów. Wrzucam kilka fotek z mroźnego poranka i nie mniej mroźnego popołudnia.













czwartek, 29 października 2020

O rzeczach przyziemnych i nieistotnych

 



    Odnajduję spokój w ogrodzie. Ten kawałek ziemi okalającej dom naprawdę daje mi ukojenie. Sprzątam, chowam ozdoby, wycinam to, co wyciąć należy, przesadzam, kombinuję, planuję przyszłoroczny sezon. Dekoruję podwórko chryzantemami. Potrzebuję tej fizycznej roboty, tej spokojnej codzienności, o ile to w ogóle możliwe w obecnej sytuacji. Jeszcze chyba nigdy nie miałam tak ogarniętego ogrodu przed zimą. Dom wewnątrz już tak wymuskany nie jest, ale do szmaty już taką miłością jak do łopaty, nie pałam. Nie biegam oczywiście za każdym liściem, który plącze się po trawniku, a niektóre rośliny celowo zostawiłam nieuprzątnięte, bo podobają mi się ich przeżółkłe liście w zestawieniu z jesiennym kolorem sąsiadującego drzewa czy krzewu. Zrobiłam tak na przykład z funkiami, które pięknie odbiją się na tle wiśni. Jedne i drugie żółte jak cholera (ups, sorki:) i aż prosi się, żeby chwycić za grabie i zrobić porządek, ale nie, za bardzo lubię ten widok. Ot, takie dziwne poczucie estetyki:) Pozwoliłam sobie w tym roku poszaleć z dyniami. Trochę ich miałam, więc ozłociłam je sprayem i mam wejście do domu w kolorze orange:) Tak mawia Michalina.








Widzicie te balie pod świerkiem. Będzie w nich na wiosnę ... wiosna.




Miśka z tatą przygotowali podłoże, a ja przeglądałam zawartość kartonu z .?. .


 




Cebule wszystkich kwiatów łączcie się😉! No to ruszamy z robotą.




Do wysadzenia aż tyle cebul! Dobroci na tym stole mnóstwo: tulipany, narcyzy, hiacynty, krokusy i szafirki. Wiosną balie zatopią się w kolorze (mam nadzieję:). Moich ślimaczych przyjaciół pomorów😡 i mrówek😡już o wiele mniej, więc liczę, że moim nasadzeniom nic nie grozi.




Wysadziłam 138 cebul w trzech ocynkowanych baliach!!! Tak się cieszę!!! Kocham tę robotę😀. Zostało mi jeszcze z jakieś 40, ale i dla nich znalazłam już miejsce. Wykorzystam starą plastikową piaskownicę i dam jej drugie - kwietne - życie.




Ozdabiam teraz ogród chryzantemami. Jest tyle pięknych odmian o ciekawych kolorach. Ja lubię i nie uważam, że są to kwiaty tylko na cmentarz.



 


 



Najbardziej lubię te ze zdjęcia 4. Są one chyba najmniej odporne na przymrozki, ale podobają mi się te kolorowe kule.


    Podczas gdy ja uprawiałam swój mały ogrodowy recykling, Misieńka wykorzystywała stary ogromny karton do malarskiej twórczości (tym razem oszczędziła ściany:). Dzieło powstało zacne 😍.





    Oprócz prac glebowo-malarskich, manufaktura szła dzisiaj również i w kuchni. Przerobiliśmy kawałek (z mega dużego kawałka) czekolady. Rozpuściliśmy, dodaliśmy suszonych owoców i mieliśmy na słodką przegryzkę swoje batoniki. Te drobne przyjemności są ważne, w czasach kiedy spokój i poczucie bezpieczeństwa nie są nam dane. 





Trzymajcie się zdrowo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!






niedziela, 25 października 2020

Co robimy, żeby nie zwariować?

 



dekorujemy wejście do domu





 

   





i działamy w kuchni





przy okazji jesteśmy umazane złotym sprayem i podtuczone co najmniej o kilogram😉






sobota, 3 października 2020

Zmrużcie oczy. Pomarańczowy w natarciu!

 


    W tym poście trochę inaczej niż zazwyczaj. Nie przepadam za retuszowanymi zdjęciami, zdecydowanie wolę takie naturalne. Nie mniej, dzisiaj postanowiłam trochę poeksperymentować. Olę i Miśkę zagoniłam do roboty (w sensie modelki:), a sama udawałam, że znam się na robocie☺. Wiecie, jednak zdecydowanie lepiej czuję się fotografując krajobrazy albo łapiąc kadry sytuacyjne z tzw. zaskoczenia. Szacunek dla fotografów sesji dziecięcych, niełatwa robota. Od jutra wracam z aparatem do lasu, chociaż nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa☺️.



 

 








Niezmiennie zapraszamy Was na instagram TUTAJ