Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śluzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śluzy. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 maja 2019

Halo Mazury :) To MY :) ♡





K U L T
Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni
Gdy nie ma dzieci w domu - to jesteśmy niegrzeczni
Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni
Gdy nie ma w domu dzieci - to jesteśmy niegrzeczni

     

   No tak. Małe sprostowanie. Nasze dzieci na wakacje nie wyjechały (jeszcze). Wyjechaliśmy na weekend wszyscy razem na Mazury. Dzieci w mazurskim domu nie było - tak ze trzy godziny mniej więcej (moja bratowa zabrała je na piknik). My byliśmy grzeczni, nawet bardzo. Też zapakowaliśmy się w samochód i ruszaliśmy na tzw. objazdówkę po znanych nam miejscach. Trafiliśmy na Kanał Brożajcki łączący rzekę Węgorapę z Gołdapą. Przechodzi on przez Lasy Skaliskie i jest ostoją bobrów. Na kanale znajduje się pięć jazów. My trafiliśmy na ten w Bąkowie. To Adam zna takie ciekawe miejscówki. Ja znam ich zdecydowanie mniej, choć razem wychowaliśmy się tutaj - na mazurskiej wsi. Spytacie dlaczego? Odpowiedź jest banalna☺️. Ja większość czasu siedziałam w książkach, podczas gdy mój przyszły małżonek, nie siedział w nich wcale. Już od dzieciaka lubił się włóczyć, a teraz włóczęgostwem zaraził i nas☺️.





Widoki w naszym klimacie, lubimy właśnie takie.




Kojarzycie to miejsce? Zerknijcie TUTAJ.











Dotarliśmy aż do granicy państwa☺️.



A lody jak najbardziej polskie☺️.







czwartek, 16 maja 2019

Przystanek 7. Polańczyk





    No to jak?☺️Dzisiaj miejscowość Polańczyk? Wpis podobny będzie do tego o zaporze w Solinie, bo tylko woda, woda i woda☺️Czekajcie, aż pojedziemy na Mazury, wtedy zasypiemy Was "na niebiesko"☺️. Po wczorajszym wklejeniu 84 zdjęć ze skansenu w Sanoku (z 267:), fotek z Polańczyka będzie tylko kilka ... hmm, kilkanaście? Samej miejscowości nie fotografowaliśmy, bo nie czuliśmy takiej potrzeby (trochę nie nasz klimat), ale za to Jezioro Solińskie z przypadkiem znalezionego kameralnego wzgórza - jak najbardziej☺️. Tak mi się ciśnie na klawiaturę (przeglądając folder z Polańczyka) OBY DO LATA!










A to już zapora w Myczkowcach.
Zdjęcie zrobiliśmy wracając z Polańczyka, kierując się do Leska na tamtejszy zamek.







czwartek, 9 maja 2019

Przystanek 5. Zapora w Solinie





     Dzisiaj będzie na niebiesko, dużo wody i jeszcze więcej nieba. Część poniedziałkowego przedpołudnia spędziliśmy na zaporze w Solinie, która jest bez wątpienia wizytówką tych okolic. Nas zachwyciły w Bieszczadach zupełnie inne miejsca, zaporę podjechaliśmy zobaczyć, bo byliśmy jej ciekawi, a poza tym jest to chyba punkt obowiązkowy na mapie każdego turysty odwiedzającego te tereny. Niesamowite wrażenie robi zapora widziana z daleka, z drogi, wtedy dopiero człowiek uświadamia sobie, jaka to ogromna inwestycja. Nie udało nam się złapać takiego ujęcia, bo nie było gdzie się zatrzymać na tych serpentynach. O Solinie możecie poczytać tutaj




















sobota, 9 marca 2019

To nic, że leje, trzeba jechać:)





     Lało dzisiaj jak z cebra. Przemokłam okrutnie (zaraz, zaraz - jak ja to powiedziałam do Oli - przemokłam do suchej nitki:) Pojechałam bowiem na Wyspę Sobieszewską (sama!), a dokładniej na śluzę w Przegalinię, tę którą chciałam zobaczyć zeszłej niedzieli. Tydzień temu zrezygnowaliśmy z wycieczki w tym kierunku, a wylądowaliśmy w Mikoszewie. Pamiętacie, było o tym w poprzednich postach:) Mikoszewo widziałam dzisiaj z oddali, na drugim brzegu Wisły, dokładnie vis a vis promowiska w Świbnie. Ze Świbna do Przegalina mamy kilka minut drogi. Pisałam już chyba kiedyś, że bardzo lubimy śluzy, a najbardziej lubi je Adam. Te na Mazurach mamy w większości złażone, tutejsze prawie wcale. Dopiero rozpracowujemy mapę. Zdjęcia są dzisiaj takie sobie, bo deszcz zacinał prosto w obiektyw, ale co tam. Daliśmy (ja+aparat:) radę. Kurtki (dobrze, że miałam drugą na zmianę) przemoknięte (do suchej nitki:) i oby tylko to łazęgostwo, nie skończyło się w końcu  jakimś katarem, czego sobie i Wam absolutnie nie życzę. Wracając ze śluzy, podjechałam jeszcze na plażę, ale nie tą co zawsze, weszłam innym wejściem. Po szalejącym wczoraj wietrze, morze wyrzuciło na brzeg dużą ilość patyków i drewna. Sporo ludzi przeszukiwało to co naniosła woda w poszukiwaniu bursztynu. Plażę pokażę Wam jutro. Odkryłam też wieżę ciśnień z tarasem widokowym "Kazimierz". Jej zwiedzanie zaplanujemy już razem z rodzinką w sezonie letnim (trzeba się wcześniej zarejestrować). Teraz jest zamknięta dla odwiedzających. Widzicie, urwie się człowiek z domu na 2-3 godzinki, a ile zobaczy. Przy okazji złapie powietrza, w moim przypadku nabierze mocy, żeby sprostać Misiowej aktywności☺️Zapraszam do sosenkowego za kilkanaście godzin. Hejka:)






Trochę historii na tablicy informacyjnej










Przeszłam na drugą stronę jezdni, a tam ciąg dalszy wyglądał tak: