Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foto-zlepek-post. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foto-zlepek-post. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 września 2020
niedziela, 9 lutego 2020
Puk, puk, co u Was?
Zacznę dzisiejszy wpis od zdjęć nieba. Takiego nieba z samego rana, zanim zachmurzona pogoda odbierała mu kolory.
➖
➖
W niedzielę wróciłam do lasu :) Ha, ha ... na spacer :) Normalnie, o tej porze roku, powinno być tu biało, a nie wiosennie. Przyjemnie było połazić, nie myśląc o niczym, chociaż skrzypiące na wietrze wiotkie drzewa budziły delikatny niepokój. Podobnie, jak informacja, że widziano w tych okolicach wilki. Z wycieczkami u nas posucha ostatnio, chociaż małe plany mamy. Morza dzisiaj też nie było, jakoś przerażała mnie myśl o tłumach spacerujących, których zapewne w niedzielne popołudnie nad wodą nie brakowało, z racji dość dobrej słonecznej pogody. Zapowiadają na noc szalony wiatr. Takich zawirowań nie lubię, bo nigdy nie wiadomo, czy nie wynikną z nich jakieś kłopoty. Trzeba chyba uzbroić się w książkę i stopery do uszu, żeby troszkę mniej się bać groźnie zaciągających za oknem podmuchów. Ha, tylko jaką książkę? Tę, którą dostałam w prezencie w czwartek z okazji urodzin, przeczytałam w nocy z czwartku na piątek. To "Współlokatorzy" Beth O’Leary. Bohaterowie Tiffy i Leon dzielą mieszkanie i jedno łóżko, ale ... nigdy się nie spotkali, aż pewnego dnia ... . Przeczytajcie, to fajna mądra opowieść nie tylko o miłości, ale przede wszystkim przyjaźni, która pozwala bohaterce odbudować poczucie własnej wartości, skutecznie stłamszonej przez jej poprzedniego partnera. A Wy, możecie polecić jakąś ciekawą książkę? Czekając na kolejny utwór Lucindy Riley, nie mam aktualnie nic do czytania (oczywiście oprócz po raz setny książeczek Michaliny:) Chyba, że dokończę książkę, którą czytam Miście przed snem "Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek" Justyny Bednarek☺️. Jesteśmy przy skarpetce numer 2☺️. A macie tak, że jakąś książką wszyscy byli zachwyceni, a Wy nie mogliście jej przetrawić? PS Pisząc tego posta, słucham właśnie w tv, co też wydarzyło się dzisiaj w kraju i na świecie. Zszokowała mnie informacja podana przed chwilą. Ludzie nie reagowali na wypadek samochodowy, w którym, jak się później okazało, kierowca zginął na miejscu. Auto uderzyło w drzewo, a samochody przejeżdżały, nie zatrzymując się, żeby udzielić pomocy. Więcej, zwalniali, ale po to, by zrobić zdjęcie. Okropne to i niewiarygodne. O tej strasznej znieczulicy opowiadał pan, który zareagował, widząc brak tej reakcji u innych. Niestety, stało się tak, że żyjemy w czasach utraty wartości i braku człowieka dla człowieka.
➖
Kolejny rok dodany do mojej czterdziestki i nie powiem, zaczyna mnie to lekko dołować ☺️.
Kolejny rok dodany do mojej czterdziestki i nie powiem, zaczyna mnie to lekko dołować ☺️.
Najciekawszą wiązankę "słowną" dostałam w dniu urodzin od pana kierującego śmieciarką. Zapomniałam wystawić wcześniej kosza i biegłam z kubłem za odjeżdżającym samochodem po rozbabranej drogowymi robotami drodze aż do sąsiedniej posesji. Panowie, kiedy jednak zdecydowali się, że jednak mnie widzą, oj wyrazili swoje niezadowolenie dosadnie. Wiem, że kosz powinien stać od 6-tej przed płotem, ale żeby aż tak się zdenerwować, że od 6-tej tam nie stał? Przemyślenie tej kwestii postanowiłam odłożyć na któryś dzień po urodzinach. Przy życzeniach od mojej Olci śmiałam się tak, jak śmiać się należy w tym dniu dla mnie szczególnym. Dostałam od mego dziecka buty (świetne buty:), a z nimi karteczkę, że Kopciuszek jest dowodem na to, że nowa para butów może odmienić życie☺️. Do butów dołączone były też spodnie, bo żadna kiecka nie była tak fajna, jak te spodnie (↚ argumentowała Ola). Buty i spodnie, przyznaje perfekt☺️. W przyszłym roku czekam na jakąś odjazdową czapę, tak zamiast korony (przecież Kopciuszek został finalnie księżniczką). Taka mała wskazówka z tą czapą dla moich dzieci☺️.
Nabraliście smaku na kolejny tydzień?
PS Cholera, jak wieje. (Sorry, za te cholera, ale tak dudni, że tylko cholera jest tu odpowiednie):(
niedziela, 8 grudnia 2019
Odpoczywamy, bawiąc się:)
Grudzień rządzi się zupełnie innymi prawami aniżeli pozostałe miesiące. Generalnie powinien być biały, chociaż często nie jest. Powinien też być rozświetlony i taki jak najbardziej bywa. Miejscowości zdobią się na święta i oferują przedświąteczne atrakcje, bardzo często w postaci imprez plenerowych. My z takowej skorzystaliśmy w ten weekend i z przymrużeniem oka bawiliśmy się w grodzisku. Obeszliśmy stoiska jarmarku bożonarodzeniowego, a potem hulaj dusza po terenie osady zrekonstruowanej na taką z okresu wpływów rzymskich. Spotkaliśmy Mikołaja, współczesnego:), zrobiliśmy przypinki, powygłupialiśmy się przy foto budce, chcieliśmy stworzyć własne bombki, ale stoły były bardzo oblegane i się nie wcisnęliśmy, poszusowaliśmy drewnianymi nartami po trawie, pograliśmy w kółko-krzyżyk, zjedliśmy wojskowej grochówki i ... musieliśmy się ogrzać przy ognisku:). W ten sposób rozpoczęliśmy nasz przedświąteczny czas, chociaż nie ... kilka dni wcześniej upiekliśmy już (i zjedliśmy:) blachę pierników. W kolejnym poście zabieramy Was nad morze, bo tam nas też zawiało w ten weekend (zawiało - to jak najbardziej adekwatne określenie, bo hula wietrzysko od kilku dni i nie chce przestać:(
niedziela, 20 października 2019
Tak dzisiaj bez tematu
Witajcie prawie po weekendzie☹️
Przejrzałam dzisiaj zdjęcia, które gdzieś tam mi się plątały niewykorzystane, więc ... wykorzystuję😉
Trochę ogrodu😊
...
TERAZ KRÓTKA OPOWIEŚĆ↓
Kilka dni przed wydarzeniami, które wstrząsnęły małą wioską, na niebie pojawiło się niecodzienne zjawisko – zaćmienie księżyca. Nikt nie podejrzewał jaką tragedię zwiastowało. Na początku zachorowały dzieci i osoby starsze. Symptomy wskazywały na zwykłe przeziębienie, więc nikt nie przejął się tym za bardzo. Ot codzienność, ktoś ma katar, ktoś gorączkę i kaszel. Dopiero kiedy chorzy zaczęli umierać, w wiosce rozpętało się piekło. Panika i śmierć towarzyszyły mieszkańcom co krok. Tak naprawdę jedynie doktor Johaness pozostał przy zdrowych zmysłach i postanowił poszukać lekarstwa. Gdy już prawie skończył recepturę leku, wydarzył się nieszczęśliwy wypadek. Doktor zaginął, a receptura pozostała nieznana. Ludzie, przerażeni sytuacją w której się znaleźli, szukają rozwiązania. Potrzebny im śmiałek, który podejmie się wyzwania i wyruszy śladami doktora Johanessa, aby stworzyć lek i uratować pozostałych ludzi od śmierci… Czy podejmiesz wyzwanie?
MY TO WYZWANIE PODJĘLIŚMY!!!
Miejscem akcji☺️był Park Etnograficzny w Pruszczu Gdańskim, a my jednymi ze śmiałków☺️, którzy próbowali wczoraj wykonać zadanie odnalezienia receptury leku. Chodziliśmy po grodzisku, próbując rozwiązać zagadki, które organizatorzy ukryli w różnych miejscach. Pora była już ... ciemna☺️, a dekoracje dodatkowo budowały nastrój grozy. Co chwila zaczepiał nas jakiś upiór, próbując wystraszyć, na co ja reagowałam najbardziej bojaźliwie (na pewno najgłośniej). Dzieciaki, Igor i córka mojej przyjaciółki, bawiły się za to przednie. Nie straszna im była czarownica, ożywający "truposz" w wozie, zakapturzony człek czy lekarka oferująca naprawę zdrowia piłą i obcęgami☺️. Moim zdaniem zagadki były tylko trochę za trudne jak dla dzieci, ale one zaaferowane chadzającymi upiorami i całą atmosferą, na tych łamigłówkach skupiły się najmniej. Igor w każdym bądź razie, wysiadając z samochodu pod domem, powiedział ALE BYŁO SUPER!, a znalazłam zapowiedź tej zabawy zupełnie przypadkiem w internecie w sobotni poranek.
Etykiety:
Ciekawostki,
Codzienność,
Dom,
Foto-zlepek-post,
Grzyby,
Jesień,
Kolorowo,
Krajobrazy,
Las,
Łąki,
Nasze okolice,
Ogród,
Owoce,
Przyroda
Subskrybuj:
Posty (Atom)
