Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 maja 2020

Dziś Pankracy





    12 maja to dzień św. Pankracego, jednego z "zimnych ogrodników". Jutro Serwacy, po nim Bonifacy, a na koniec, 15 maja, zimna Zośka, która zazwyczaj kończy temperaturowe zawirowania. W tych dniach od lat mamy do czynienia z kaprysem majowej pogody. Występują lokalne przymrozki, opady śniegu, gradu i co tam jeszcze sobie zimni ogrodnicy zaplanują na dany rok😵. Nie inaczej było i tym razem. Po blisko 20 stopniach, kolejny dzień przywitał nas skromną 8 i podmuchami wiatru. Oj Zośka, zrób z tymi chłopami porządek😉.




Wprawdzie nie Zośka, ale porządek umie zaprowadzić :)


 

 


    15 maja to nie tylko zimna Zośka, ale również święto niezapominajki. W dosłownym tłumaczeniu niezapominajka, to z języka greckiego "mysie uszko". My Polacy nazywamy ją  często niezabudką. Dzień Niezapominajki ustanowiony w 2002 z inicjatywy pana Andrzeja Zalewskiego z Polskiego Radia (do dzisiaj pamiętam Jego audycje Ekoradio) ma nam przypominać o pięknie polskiej przyrody i konieczności jej ochrony. W czasach, kiedy walczymy z pandemią, temat dobrych nawyków w stosunku do przyrody jest niezwykle aktualny i ważny. Natura pokazała nam, kto tak naprawdę rządzi i powinniśmy wyciągnąć z zaistniałej sytuacji lekcję.



 


 

  








piątek, 8 maja 2020

Codziennik prawie niebieski





 




    Kilka takich garnków z roślinami mam już porozstawianych w ogrodzie, a co najmniej jeszcze kilkanaście schowanych w garażu. Pokusa we mnie jest ogromna, żeby je również obsadzić i poroznosić w różne miejsca po podwórzu. Sama siebie muszę pilnować, żeby nie zrobić z ogrodu kwiatowej kuchni polowej☺️z kwiatami w garnkach. Taka ze mnie sroka ogrodowa. Lubię, żeby ogród mienił się kolorami. Trochę się na mnie to roślinne zbieractwo zemściło, gdyż w pewnym momencie na podwórzu powstał niekontrolowany misz-masz☺️. Staram się teraz przywrócić na nim jako taki porządek, chociaż pod tzw. igłę nigdy pewnie nie będę miała. Pokusa przezwycięży rozsądek i zamieszam w ogrodzie po swojemu, jak zawsze☺️.


 


Igor budzi się, uczy i zasypia, wysłuchując ptasich koncertów. W sumie szczęściarz.
Tuż przy jego oknie na belce uwiły sobie gniazdo kosy. Pisklęta już się wykluły i piszczą, aż miło.


 



 

W skrzyni zmontowanej mi przez męża, posadziłam hortensję pnącą, czerwone pelargonie i dąbrówkę rozłogową.


  


Tak, tak, sanki - dobrze widzicie. Miśka sobie zażyczyła, a z nią się nie dyskutuje☺️❤️.



Kolorowo mamy nie tylko w ogrodzie, ale też i na talerzu.




Zmieniamy leśną miejscówkę.









poniedziałek, 4 maja 2020

Majówka w domu, niestety





    Mieliśmy być na Litwie, a "majowaliśmy" w domu. W sumie to siedzimy w nim już 50?, 60? dni:(. Robimy co możemy, żeby te nasze dni choć trochę różniły się od siebie. W przeciwnym razie pewnie byśmy już zwariowali. Chwytamy się rozmaitych pomysłów, żeby uczynić znośnym ten czas izolacji. Ja rzuciłam się na ogród. Z łopatą, grabiami, motyką. Ryję na kolanach z nosem przy ziemi, próbując odchwaścić ten nasz mały kwiatowy zagonek. Pochwalę się, że efekty już widać, chociaż przede mną jeszcze sporo pracy. Brakuje mi tylko swobodnego wyjazdu do centrum ogrodniczego. Do tej pory, w normalnych warunkach, przyciągnęłabym do domu już kilka donic z roślinami i sporo jednorocznych kolorowych kwiatów. No nic, na razie cieszę się wiosną z perspektywy własnego ogrodu, który teraz jest prawdziwym wybawieniem i doceniam go, jak nigdy wcześniej. Staram się mimo wszystko zachować pogodę ducha, powtarzając jak mantrę, że wkrótce będzie lepiej. Pewnie inaczej, ale lepiej. Dzieciaki też działają w trybie w miarę pozytywnym. Co prawda wykazują optymizm adekwatny do ogólnej sytuacji, ale ważne, że w ogóle mają prawie dobry nastrój. Misieńka najbardziej zadowolona, bo wszyscy są w domu, poszaleć można, a i do wspólnej "durnoty" szybciej może kogoś wyhaczyć. Igor ma najbardziej przechlapane:). Ola potrafi powiedzieć Michalinie stanowcze NIE co do niektórych jej pomysłów, więc zagwarantowała sobie najwięcej spokoju. Bardzo tęsknimy za Mazurami i kiedy ten szalony dziwny okres się wyciszy, pierwszy kierunek obieramy właśnie tam. W dzisiejszy post wkleiłam kilka zdjęć z domo-majówki, starając się wybierać te, które cieszą kolorem. Różu tylko mało, bo okulary filtrujące na różowo, odłożyłam póki co na górną półkę. 






Takie niebo było chyba nagrodą za popołudnie harówki w gliniastej ziemi, suchej do granic możliwości.


 

 

 

⋯⋯

 


A propos zabaw, o których pisałam we wstępie:).


 

⋯⋯


 


⋯⋯



⋯⋯



    Talerz mój, talerz Oli:). Ja zajadam ziemniaki w każdej postaci, na co Ola marszczy brwi i próbuje mnie przekonać do zdrowszego jedzenia. U niej zawsze jest sporo warzyw, a w warzywno-owocowych koktajlach, przyznaję, osiągnęła mistrzostwo. Co ja poradzę na to, że lubię kluchy☺️. Zawsze lubiłam i lubić pewnie będę długo☺️.




Trzymajcie się!