Nie był to leniwy spacer helską plażą, a raczej marszobieg w wietrze. Trochę nam było szkoda, bo mamy spory kawałek na mierzeję. Spóźniliśmy się o tydzień z pogodą. Nie zaszliśmy do fokarium (z foczek to mamy tylko magnes i pluszaka:) ani do żadnego muzeum. Jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze, zatem jest po co tu wrócić w bardziej sprzyjających okolicznościach ... pogody. Odgrzebałam starego posta z kwietnia 2016r. z Helu, jest TU. Sama z chęcią go przejrzałam.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hel. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 28 października 2019
niedziela, 27 października 2019
Niech leje, niech wieje - jedziemy!
Zawsze lub prawie zawsze staramy się gdzieś pojechać w niedzielę. W sobotę niekoniecznie, ale w niedzielę - to już tak:). Jakie to jest gdzieś zależy od pogody, naszego nastroju, zasobności portfela i jeszcze kilku innych zmiennych. Najważniejszą zmienną jest ostatnio ... zdrowie/nie-zdrowie Michaliny, bo odkąd poszła do przedszkola, to ta właśnie zmienna stała się autentycznie zmienna. Wyjazdy niedzielne tak nam już weszły w krwiobieg:), że kiedy cały weekend siedzimy w domu, naprawdę czujemy rozdrażnienie i pod wieczór zaczynamy na siebie warczeć:). Nie musimy jechać nie wiadomo gdzie, wystarczy godzinny wypad nad morze i jest ok. Z ostatnich niedzielnych wyjazdów fantastycznie wspominamy Elbląg i Frombork. Dzisiaj wybraliśmy się na Półwysep Helski. Pogoda nie sprzyjała bynajmniej żadnej włóczędze: wiało paskudnie, a deszcz dodatkowo zniechęcał do wyjścia nawet z samochodu. W trakcie drogi, nawet mi zapaliła się lampka, że rozsądnie byłoby zawrócić i spędzić czas chociażby w Centrum Eksperyment w Gdyni. Wypomniałam swoim przy okazji, że ja proponowałam na dziś zamek w Bytowie, tam przynajmniej mielibyśmy dach nad głową i to nie byle jaki, bo krzyżacki, a nie rozwścieczone niebo. No, ale kto, jak nie my ⟶ ubrani na cebulę z Miśką przymusowo wsadzoną do wózka (konieczny był motywujący do siedzenia w tym wózku zakup pluszowej foki), z uśmiechem na twarzy (mimo wszytko) połączonym z przyspieszonym mruganiem oczami, bo piachem sypało po nich nieźle DALIŚMY RADĘ! W drodze na Hel, zrobiliśmy sobie dwa krótkie przystanki, w trakcie których wzbogaciliśmy się o takie oto zdjęcia↓.
⚓⚓⚓
Już wiecie, gdzie zrobiliśmy sobie jeden z przystanków? KUŹNICA. Chcieliśmy jeszcze podejść do Kościoła Rybackiego w Kuźnicy, w wystroju którego umieszczono różne akcenty związane z rybołówstwem, ale zostawiliśmy sobie tę atrakcję na kolejny raz, bo zamierzamy pojechać na Mierzeję wiosną, przed sezonem turystycznym. Mamy w planach zobaczyć wszystkie muzea znajdujące się w Helu, a jest ich naprawdę sporo, w szczególności Muzeum Obrony Wybrzeża Hel, bo to Adama i Igora tzw. konik.
⚓⚓⚓
Etykiety:
Hel,
Kolorowo,
Krajobrazy,
Morze,
Niebo,
Porty,
Przyroda,
Rezerwaty przyrody,
Widziane gdzieś po drodze,
Wycieczki,
Zachęcamy do zwiedzania
Subskrybuj:
Posty (Atom)