Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morze. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lutego 2021

Jantar i MY

 



    Ostatnio mało nas tutaj. Swoją aktywność przenieśliśmy na INSTAGRAM, chociaż bloga nie odpuszczamy, przecież to takie nasze 5-letnie wirtualne dziecko. Odnośnik na insta znajdziecie na prawym bocznym pasku bloga u samej góry albo tutaj. Tam umieszczamy więcej zdjęć, które nadal cykamy codziennie z uporem maniaka. W dzisiejszym poście na blogu chcemy pokazać Wam jantarską plażę w zimowej odsłonie. Trochę kilometrów trzeba przejechać, żeby cieszyć się tym morskim powietrzem, ale uważamy, że warto. My lubimy. Naturalna inhalacja, jak nie leśna, to właśnie morska. Uśmiechamy się do Was zza monitora i pozdrawiamy serdecznie. Zdrowia życzymy. Trzymajcie się.






















Uśmiechnij się:)














poniedziałek, 18 stycznia 2021

Jak nie można daleko, trzeba odkrywać lokalnie

 






    Nie ukrywam, że męczy nas już to siedzenie w domu. Pojechalibyśmy gdzieś, zwiedzili coś, poznali historię czegoś, a tu ... (cztery litery). Na szczęście zawsze możemy podskoczyć na Mazury (rodzinka póki co nas nie wygania;). Na lodówkę już dawno nie przybył nowy magnes (buuu), a podróżna torba obrosła pajęczyną (buuu²). Staramy się włóczyć lokalnie. Okoliczny las znacie już chyba równie nieźle jak my. Wiem, że często zamęczam Was zdjęciami ze spacerów, ale te leśne salony w czasach izolacji ratują moją psychikę. Wczoraj ruszyliśmy trochę dalej aniżeli kilka kroków za płot. Pojechaliśmy nad Zatokę Gdańską i niezawodne Sobieszewo. Ponieważ nie umiem już chyba włóczyć się bez aparatu fotograficznego i telefonu, mam dla Was porcję fotek. Takie tam morskie opowieści;).








 











środa, 6 stycznia 2021

Co tam słychać nad zatoką, gdańską oczywiście?

 



Sprawdziliśmy.


WESTERPLATTE
    Byliśmy w niedzielę. Wiatr tak nami potargał, że aż cieplej się na sercu zrobiło:) Tak, tak, dobrze przeczytaliście - na sercu. Potrzebowaliśmy porządnego wietrzenia, przede wszystkim głowy, aby móc w miarę optymistycznym krokiem wejść w ten nowy rok. Ta lokalna wyprawa dobrze nam zrobiła. W akcie desperacji chciałam nawet kupić magnes na jedynym otwartym straganie, żeby tylko jakoś odczarować podróżniczy impas, ale Adam mnie powstrzymał:( Niedowiarek.






SOPOT
    Nasza Ola z kolei we wtorek porzuciła domowe ciepełko i na kilka godzin czmychnęła do Sopotu. Pozazdrościła swoim staruszkom gdańskiego wietrzenia na Westerplatte i wybrała sopocką zawieruchę na molo.