Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2020

Dziennik codziennik







Dzień dobry we wtorek🌸.
Słońce przywitało nas dzisiaj takim pięknym wschodem. Pojawił się również ... przymrozek, dość spory.
Co myślicie: jak przezimuję w garażu begonie, to coś z nich będzie na przyszły rok? Warto czy dać sobie spokój?





    I takie oto niespodzianki mamy na podwórzu😲: wschodząca pszenica w donicy i kiełkujący żołądź. Pszenica to moja sprawka, niechcący wysypałam kilka ziaren ze stroika w stojącą tuż obok donicę, ale żołądź to już robota ptaków. Rany, jakbym miała jeszcze dąb w ogrodzie, to byłby dopiero roślinny cyrk. Niezły hardcore czeka mnie na pewno wiosną. Ptaki tak uparcie wyjadały słoneczniki, że mnóstwo pestek wylądowało w ziemi i już kiełkuje kilkadziesiąt nasion. Złapałam się dzisiaj za głowę, jak zobaczyłam tą ptasią samowolę. To mi narobiły skubańce kreciej roboty.


 


    Nadal uskuteczniamy leśne spacery. Jeżeli nie leśne, to polne. Michalina pyta co rano: "Gdzie dzisiaj idziemy? Na łąki?". W trakcie naszych wędrówek liczba zadanych przez Miśkę pytań zdecydowanie przewyższa liczbę zrobionych kroków. Co prawda w konkursie na najdziwniejsze (aczkolwiek intrygujące) pytanie nie wygrałaby z Igorem, ale potencjał jest:)




    Muszę przyznać, że te nasze spacery by nature:) wyrobiły w Michaśce wrażliwość na przyrodę. Zauważa dużo i dużo też komentuje. Pochyla się nad żabą, ucieka przed pająkami, wącha kwiaty, zachwyca kolorowym niebem. Cieszę się, bo to w mojej opinii naprawdę ważne. Mam tak ja, ma i ona:)





A tutaj to już zupełnie inna historia. Pisana przez starszą córkę:) 




Wracając do talentów mych dzieci😘 ... zerknijcie na to😮




Prawda, że ma talent😀? Do jutra, miłego wieczorku! Koc i herbata łączcie się!!!






środa, 8 stycznia 2020

Cuda, cuda ogłaszają. Gdańsk i Orszak Trzech Króli







     Och, cóż by tu napisać o tym poniedziałku 6 stycznia 2020? Na pewno, że był fantastyczny. Na pewno, że był kolorowy i wesoły. Na pewno, że spędziliśmy go w najlepszy możliwy sposób, bo w rodzinnym gronie. I na pewno, że tego dnia objedliśmy się grubo ponad możliwości naszych żołądków. Słowem TEN PONIEDZIAŁEK BYŁ INNYM PONIEDZIAŁKIEM NIŻ POZOSTAŁE DO TEJ PORY☺️W dniu Święta Objawienia Pańskiego pojechaliśmy na Starówkę w Gdańsku, ażeby po raz pierwszy uczestniczyć w Orszaku Trzech Króli. Jak ten orszak wędrował spod Bazyliki Mariackiej w stronę Wielkiej Zbrojowni, która tego dnia stała się dworem króla Heroda, pokażemy Wam za chwilę na zdjęciach. W dalszym pochodzie - pod Ratusz Głównego Miasta i pod Zieloną Bramę - nie uczestniczyliśmy. Ominęły nas tym samym najważniejsze punkty pochodu, tj. walka dobra ze złem pod Fontanną Neptuna oraz scena, kiedy to Trzej Królowie: Kacper, Melchior i Baltazar pokłonili się przed Świętą Rodziną, a następnie złożyli dary: złoto, kadzidło i mirrę. Z oddali usłyszeliśmy tylko koncert carillonowy, który na koniec wybrzmiał z wieży Ratusza. Nasza Misieńka tego dnia robiła nam na przekór wyjątkowo konsekwentnie, więc najzwyczajniej w świecie baliśmy się wtopić z nią w tłum.Tegoroczny Orszak Trzech Króli odbył się w Gdańsku pod hasłem "Cuda, cuda ogłaszają". Uczestnicy tego jakże barwnego marszu dostawali naklejki z tym właśnie hasłem. Miałyśmy je z Misieńką przyklejone do kurtek. Ustroiłyśmy się też w okolicznościowe korony rozdawane wraz ze śpiewnikami pod Bazyliką przed rozpoczęciem przemarszu. Wyczytałam, że w tym roku we wspólnym świętowaniu 6 stycznia uczestniczyło na Starówce kilkanaście tysięcy osób, a sam orszak był jubileuszowym, bo 10. Poniżej zerknijcie jak było↓.




☆☆☆

























niedziela, 10 listopada 2019

O św. Mikołaju w restauracji i dyni w zupełnie innym miejscu





     Ha, już wiem, gdzie zajedziemy, jadąc kolejnym razem na Mazury. Nie, nie będą to sanktuaria☺️, o których dość sporo pisałam po ostatnim wyjeździe w nasze rodzinne strony, chociaż miejsce to też jest związane z obiektem sakralnym. A to i zagadka☺️? Chodzi o Restaurację u św. Mikołaja w Bartoszycach. Usłyszałam o tej w restauracji w dzisiejszym odcinku "Zakochaj się w Polsce", który to program niezmiennie uwielbiam i oglądam każdej niedzieli o 8.30. Właśnie za to cenię ten podróżniczy cykl - za informacyjne smaczki, które my na przykład bierzemy pod uwagę, planując nasze wyjazdy. Wspomniana Restauracja u św. Mikołaja serwuje dania kuchni ukraińskiej. Znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie cerkwi grekokatolickiej i swoim klimatem nawiązuje do tego miejsca. Z tego co zobaczyłam w dzisiejszym odcinku "Zakochaj się w Polsce", wnętrze lokalu przypomina wystrojem starą kresową wiejską chatę. Poszukałam opinii dot. jedzenia, cen oraz obsługi i są one świetne. Adam, czemu my tam jeszcze nie trafiliśmy, jeżdżąc kilkanaście lat tą trasą? Z ciekawostek nadmienię Wam, że bartoszycka cerkiew mieści się w dawnym budynku straży pożarnej, który w latach 1996-1998 przebudowano i dostosowano do  potrzeb pełnionej funkcji kultu religijnego. Więc jak rodzinko, zaplanowałam nam już zwiedzanie połączone z pysznym obiadem podczas następnego wyjazdu, jesteście chętni? Ha, wiem, że tak💗.
     Dzisiaj DYNIA w różnych odsłonach, której notabene również sporo w przepisach kuchni kresowej. Zmęczeni kolejnym chorowaniem Michaliny, urwaliśmy się z Igorem z domu (zostawiając Miśkę mniej zmęczonym jej chorowaniem) i podjechaliśmy na imprezę plenerową z dynią w roli głównej. Miejsce imprezy było świetne, bo zabawa zorganizowana była w stajni. Oderwaliśmy się trochę od szaroburej listopadowej rzeczywistości i nasyciliśmy oczy energetycznym pomarańczowym.  Chcecie obejrzeć zdjęcia? Jeśli tak, klikajcie do dołu☺️↓.






Zwróćcie uwagę, jaki świetny patent na karmnik↓


☺️☺️☺️









środa, 26 czerwca 2019

Przystanek 13. Przemyśl





     Jechaliśmy do Przemyśla głównie po to, by zobaczyć cerkiew i do niej też udaliśmy się zaraz po przybyciu do miasta. Mieliśmy tak ok. 4 godziny na marszobieg po zabytkach umiejscowionych wokół starówki. Co nieco zwiedziliśmy, ale niedosyt czujemy. I to duży. Kiedy poczytałam w internecie, co też ciekawego ma do zaoferowania to miasto nad Sanem, wiem, że zobaczyliśmy niewiele. Skupiliśmy się na świątyniach praktycznie ze sobą sąsiadujących i nie starczyło nam czasu na atrakcje lżejszego kalibru, chociażby polecane przez innych Muzeum Dzwonów i Fajek, mieszczące się w wieży na przemyskim rynku, czy też Zamek Kazimierzowski, którego wieże pięknie komponują się z tymi kościelnymi w ogólnej sylwetce miasta. Są też w Przemyślu tunele podziemne, tak lubiane przez Adama. Ech, ciągle ten niedoczas, a my w nim.



Katedra grekokatolicka św. Jana Chrzciciela, Przemyśl



 

















    Na niewielkim obszarze znajdują się obok siebie aż cztery duże obiekty sakralne: pokazana już cerkiew grekokatolicka, Kościół św. Marii Magdaleny i Matki Bożej Niepokalanej, Kościół p.w. Św. Teresy od Jezusa oraz Bazylika Archikatedralna p.w. Św. Jana Chrzciciela i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pokażę te świątynie jutro w odrębnym poście.




     Zanim ruszyliśmy w drogę powrotną do domu, jeszcze chwilę pospacerowaliśmy po przemyskiej starówce. Rynek ten jest nietypowy, bo pochyły. Żałowaliśmy, że nie mieliśmy na zwiedzanie chociaż dwóch dni, bo to piękne miasto, o bogatej i ważnej historii, która to historia tworzyła się przez wiele stuleci. Tylu miejsc nie zobaczyliśmy:(, a jak sądzę, można je odkrywać godzinami. Mieliśmy tylko problem z zaparkowaniem w centrum miasta, wszystkie parkingi były totalnie zapchane, ale mój mężowski GPS znalazł miejscówkę dla naszego autka☺️.




Na rynku znajduje się fontanna z niedźwiadkiem, który to widnieje w herbie miasta.







     Ta domowa piekarnia na przemyskim rynku tak nas zauroczyła, że chwilę staliśmy i po prostu chłonęliśmy to miejsce. Coś niesamowitego. Zakupiliśmy drożdżówki i zjedliśmy je w okamgnieniu. Były przepyszne. No, ale to miejsce, mega!!! Gratulacje za smak w aranżacji i za smak samych wypieków!!!









Widzimy się jutro. Pokażę kilka zdjęć ze wspomnianych świątyń.



PS W Przemyślu byliśmy niecałe dwa miesiące temu, stąd nasze cieplejsze stroje na fotkach. Dzisiaj było bardzo gorąco, być może właśnie kończy się najcieplejszy dzień w tym roku. Termometry pokazywały grubo ponad 30 stopni. Nie do wytrzymania. Żeby tylko nie skończyło się nocnym pogromem, z burzą w roli głównej.