Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rezerwaty przyrody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rezerwaty przyrody. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 września 2020

Wdzydzki Park Krajobrazowy

 


    Pojechaliśmy połazić po lesie. Takim lesie do łażenia przyjemnym. Kaszubskim. Czystym, bez chaszczy, praktycznie same sosny i mech😊. Teoretycznie na grzyby😉, a tak naprawdę w celu oderwania się od wszystkiego i oczyszczenia głowy😍. Grzybiarze z nas żadni, ale trzy prawdziwki do domu przywieźliśmy, żeby nie było😉. Bardziej niż grzybów, wypatrywaliśmy cudnych widoków. Za bardzo tych widoków szukać nie musieliśmy😊, bo każdy leśny zakątek był dla oka przyjemny. Trafiło nam się jeszcze jezioro w gratisie i powiedźcie, czego chcieć więcej😃. No może smażonej ryby z Drewutni (ten pyszny bar znajdziecie w Olpuchu tu), ale na jedzonku też byliśmy, więc wyjazdowy przyrodniczy pakiet all inclusive wykorzystany w całości😊.

















poniedziałek, 29 czerwca 2020

Na klifowym wzgórzu :)







    O Mechelinkach przeczytałam dawno temu u kogoś na instagramie. Wbiłam sobie do głowy tę nazwę z postanowieniem, że trzeba będzie tam kiedyś pojechać. Ponieważ Mechelinki znajdują się tuż przy Rewie, oczywistym było, że musimy zajrzeć i do tej niewielkiej kaszubskiej wsi. W sumie w tym miejscu mogłabym postawić kropkę, gdyż jej nie zwiedziliśmy, chociaż z perspektywy samochodu  zapowiadała się atrakcyjnie. Ludzi było sporo, a ja naczelny cykor☺️, zdecydowałam, że klif będziemy podziwiać z bardziej ustronnego miejsca. Z pomocą mapy Google trafiliśmy na pole biwakowe tuż na skraju lasu, z którego to pola mieliśmy doskonały punkt widokowy na Zatokę Gdańską i wspomniane już miejscowości Mechelinki i Rewę. W Mechelinkach Kępa Oksywska schodzi do Zatoki Puckiej tworząc nader malowniczy klif o wysokości 20-30 metrów. Klif ten ciągnie się od Mechelinek aż do Gdyni-Oksywia. A, Adam, ta zagadkowa budowla, którą widzieliśmy wyłaniającą się z wody kilkaset metrów od brzegu, to ruiny torpedowni w Babich Dołach. Powstała ona w czasie II wojny św. i służyła Niemcom do testowania torped. Po wojnie zniszczono ostatni odcinek molo przy torpedowni, żeby utrudnić dostęp do budynku, a ostatecznie resztki molo wysadzono w powietrze w poł. lat 90-tych XXw. 

















niedziela, 28 czerwca 2020

Rewa, nie o wschodzie co prawda, ale w pogodne popołudnie :)







     Wstyd się przyznać, że chociaż mieszkamy w okolicach Trójmiasta 19 lat, do Rewy nigdy nie dotarliśmy. Bynajmniej, nie pamiętam. Spacerowaliśmy po różnych plażach, ale po tej, akurat nie. Piszę spacerowaliśmy, ponieważ fanami tzw. leżenia plackiem, nigdy nie byliśmy. Na pomysł odwiedzenia tego miejsca wpadł ostatnio Adam. O dziwo sam zaproponował ten wyjazd, bo zazwyczaj to ja marudzę, żebyśmy gdzieś pojechali, a on w końcu, bardziej lub mniej chętnie, czasami z fochem, każe pakować nam się do auta. Warunek w tym Jego pomyśle był tym razem jeden: jedziemy tak, żeby zdążyć na wschód słońca. Dla osób lubiących fotografować, taka propozycja to nie lada gratka. Kurcze, nie wstałam!!! Sama sobie nie mogłam tego wybaczyć, ale tak to jest, jak kończy się czytać książkę godzinę przed planowaną godziną wyjazdu. Przysnęłam i spać zamierzałam aż do 7-ej przynajmniej. Zamierzałam podświadomie, bo świadomie, to jednak bym się zwlokła. Na pewno bym się zwlokła!!! I tu niespodzianka☺️, propozycja wypadu była nadal aktualna rano. Słońce, które wzeszło kilka godzin wcześniej (buu, dałam plamę☺️), zapowiadało pogodne popołudnie, więc błyskawicznie zapomniałam o robocie zaplanowanej na ten dzień i pierwsza siedziałam w samochodzie. Przyjemnie było poczuć ten wiatr od wody, po tak długim niebycie na plaży. Nie wiem, czy wiecie, ale jedną z atrakcji Rewy jest kilometrowy cypel, który wychodzi w morze i oddziela wody Zalewu Puckiego od wód Zatoki Gdańskiej. Z ciekawostek nadmienię Wam, że po jednej stronie cypla, nazywanego przez miejscowych "Szperkiem", woda jest cieplejsza od wody po jego drugiej stronie. Od razu zauważyliśmy też, że po jednej stronie cypla woda była spokojna, po drugiej zaś wzburzona. Miała też inny odcień. Zobaczycie niektóre niuanse na zdjęciach i domyślicie się, która strona jest która☺️, chociażby po tym, gdzie kierowali się miłośnicy kitesurfingu. Fotki są w kolorze niebiesko-brązowym, bo kolory zabrało słońce wraz ze swoim wschodem☺️. Postawię w tym miejscu wielokropek, bo mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi ... i kiedyś w tamtejsze rejony wrócimy, choćby po to, by przejść plażą, mając po sąsiedzku malownicze klify.


REWA











Teraz zdjęcia trochę inne. Adam tak jakoś machał telefonem, że takie zdjęciowe falowańce mu wyszły☺️.





PS Kolejnym przystankiem po Rewie były Mechelinki, tam jednak za dużo ludzi spacerowało, więc zmieniliśmy plany i podjechaliśmy przez Pierwoszyno na takie pole biwakowe i stamtąd z klifu zerknęliśmy na wielką wodę, ale o tym już jutro.






wtorek, 29 października 2019

Z przymrużeniem oka:)







Bardzo lubię, kiedy światło układa się właśnie tak. Promienna firana zawisła nad jeziorem w naszej okolicy↑.
Nieco inaczej niebo wyglądało w niedzielę nad morzem. Łagodności to w nim było mało, zdecydowanie więcej szaleństwa↓.




Zobaczcie, jakie zatrzęsienie łabędzi. Dostrzegliśmy je, jadąc na Hel.







I żeby nie było tak niebiesko już w trzecim poście z kolei, cyknęłam fotkę moim daliom, które nadal pięknie kwitną:)




Takiego słońca, jak w tych kwiatach, życzymy sobie na najbliższe dni:)