wtorek, 6 lutego 2018
poniedziałek, 5 lutego 2018
Foto-zlepek-post dnia zimowego jednego
Niedziela minęła nam na dreptaniu. Dreptaliśmy pod lasem, dreptaliśmy osiedlowymi dróżkami. Żeby mniej dreptać mieliśmy sanki, jabłuszko, wózek Misieńkowy. Pomocny był też ślizg w odpowiednich do tego ślizgu butach :))) Dzisiaj dreptania nie będzie. W sumie to nie - BĘDZIE! - po kuchni. Mam od rana mocne postanowienie upieczenia co najmniej dwóch ciast na jutro, a biorąc pod uwagę mój kompletny brak talentu w tej materii i Misieńkową pomoc - może być ciężko. Trzymajcie kciuki, bo zaraz startuję. Na pierwszy ogień idzie napoleonka. Żeby tylko nie skończyło się na dreptaniu po kuchni cały dzień, a na koniec - jeździe w tempie ekspresowym po zakup słodkości do zaprzyjaźnionego miejsca. Już kiedyś tak było. Cała nadzieja w Oli.
Nasze okolice w zimowej odsłonie
W C Z O R A J
niedziela, 4 lutego 2018
Luty. Dzień czwarty. Niedziela
Zamieszczam szybciutko te zdjęcia i zmykamy z dzieciakami na podwórko. Noc pomalowała nasz świat za oknem na biało (w najbielszym odcieniu jaki istnieje!). Pewnie sporo się napracowała, bo zza białej pierzyny tylko gdzieniegdzie przebija inny kolor :))) Zdziwiłam się, robiąc nad ranem Miśce mleko. Wczoraj już był śnieg, ale dzisiaj jest dużo, dużo, dużo śniegu!!! Pulchnego, czyściutkiego, lśniącego. Narobię zdjęć i jeśli mi się uda, zamieszczę je jeszcze dzisiaj. Zmykamy, bo podwórko kusi, jest ślicznie, spokojnie, a do tego słonecznie. Tylko gdzie są sanki?
W leśnej krainie
sobota, 3 lutego 2018
Dzień dobry w sobotę
Świat za oknem dzisiaj wygląda zupełnie inaczej aniżeli wczoraj. Jeszcze kilka godzin wcześniej więcej mieliśmy z wiosny niż zimy (tej zimy :), ja zaś zastanawiałam się, czy wiszące u nas od świąt dziergane gwiazdki to jednak nie przegięcie. Ba miałam nawet ochotę zaścielić jeszcze obrus w choinki, ale wkraczająca do nas wiosenna pogoda skutecznie mnie wyhamowywała. Bo gdzie choinki, jak dookoła to zima niekoniecznie. Ha, do dzisiaj. Kiedy zeszłam rano zrobić Misieńce butelkę mleka, za oknem BYŁO BIAŁO. Rzekłabym - puchowo. Fajnie. Świeżo. Przyroda jednak wariuje, jadąc dziś do tzw. miasta widziałam żurawie, faktycznie już są, tylko co teraz, jak ściśnie mróz? Słyszałam (nie widziałam), że pojawiły się też bociany. Poniżej zamieszczam zdjęcia ze wczoraj (troszkę bieli też tu jest, mimo wczorajszej wiosny). Muszę się śpieszyć z ich wklejaniem, bo istnieje ryzyko, że to co na zewnątrz, a co na zdjęciach - to będą za chwilę dwa odrębne światy :) Widzimy się w niedzielę w ... lesie. Do jutra :)
PS Poprosiłam Olę, żeby przyniosła mi do prasowania obrus w choinki. Postawię na nim doniczkę z białą prymulką, bo mam od kilku dni. A co tam :)
piątek, 2 lutego 2018
Nad wodę i do lasu w pogoni za słońcem
Dzisiaj po śniadaniu (ok. 10.00 :) Ola z Igorem zgodzili się popilnować Misieńki, a my z Adamem ruszyliśmy na fotograficzne łowy. Słonko świeciło cudnie, zgodnie stwierdziliśmy, że grzechem by było nie wykorzystać tego naturalnego światła, którego ostatnio tak mało. Poza tym, gdy uchyliłam drzwi, gdzieś w oddali krzyczały żurawie, tak! już są. Myślę: O nie, jedziemy!!! Adamowi też dwa razy powtarzać nie trzeba i to on wybrał miejsce naszej ekspresowej wycieczki. Z wyborem trafił w 10. Pobliskie jezioro i las otulone jeszcze porannym przymrozkiem a jednocześnie oświetlone promykami przedpołudniowego słoneczka wyglądały zjawiskowo. Zachwyciły nas - rzeczywistego widza, a czy zdjęcia oddają urodę tych miejsc w tej dzisiejszej odsłonie - musicie ocenić sami. Pierwsze kadry zrobiliśmy nad jeziorem, potem ruszyliśmy w las :) i w takiej też kolejności pokażę Wam zdjęcia. Żurawi niestety nie widzieliśmy, ale klucz ptaków - już tak. Chyba za szybko, czy nie? Ja tam chciałabym jeszcze trochę śniegu i lekkiego mrozu szczypiącego delikatnie w policzki :)) Wklejam zdjęcia i zmykam, bo dzisiaj wieczór z Harrym Potterem w tv. Oglądamy wspólnie z dzieciakami już kolejny piątek, zaopatrzeni w ... paczkę chipsów i butelkę jakiegoś napoju (oj cicho!, wiemy, że niezdrowe, ale na Harrego muszą być - takie mamy rodzinne uzgodnienia :)))) Dobrze, że Harry Potter to nie serial codzienny 😉
Jutro wkleję zdjęcia z lasu.
i jeszcze kilka ujęć ze ścieżki prowadzącej do jeziora
Zdjęcia tego jeziora robiliśmy już kiedyś,
a zobaczyć jak wyglądało przy innej pogodzie możecie tutaj.
a zobaczyć jak wyglądało przy innej pogodzie możecie tutaj.
Jutro wkleję zdjęcia z lasu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



