poniedziałek, 5 lutego 2018

Foto-zlepek-post dnia zimowego jednego





     Niedziela minęła nam na dreptaniu. Dreptaliśmy pod lasem, dreptaliśmy osiedlowymi dróżkami. Żeby mniej dreptać mieliśmy sanki, jabłuszko, wózek Misieńkowy. Pomocny był też ślizg w odpowiednich do tego ślizgu butach :))) Dzisiaj dreptania nie będzie. W sumie to nie - BĘDZIE! - po kuchni. Mam od rana mocne postanowienie upieczenia co najmniej dwóch ciast na jutro, a biorąc pod uwagę mój kompletny brak talentu w tej materii i Misieńkową pomoc - może być ciężko. Trzymajcie kciuki, bo zaraz startuję. Na pierwszy ogień idzie napoleonka. Żeby tylko nie skończyło się na dreptaniu po kuchni cały dzień, a na koniec - jeździe w tempie ekspresowym po zakup słodkości do zaprzyjaźnionego miejsca. Już kiedyś tak było. Cała nadzieja w Oli.



Nasze okolice w zimowej odsłonie
W C Z O R A J







 

 



 




 





Jutro wracamy do lasu ... ze zdjęciami oczywiście :)





niedziela, 4 lutego 2018

Luty. Dzień czwarty. Niedziela




     Zamieszczam szybciutko te zdjęcia i zmykamy z dzieciakami na podwórko. Noc pomalowała nasz świat za oknem na biało (w najbielszym odcieniu jaki istnieje!). Pewnie sporo się napracowała, bo zza białej pierzyny tylko gdzieniegdzie przebija inny kolor :))) Zdziwiłam się, robiąc nad ranem Miśce mleko. Wczoraj już był śnieg, ale dzisiaj jest dużo, dużo, dużo śniegu!!! Pulchnego, czyściutkiego, lśniącego. Narobię zdjęć i jeśli mi się uda, zamieszczę je jeszcze dzisiaj. Zmykamy, bo podwórko kusi, jest ślicznie, spokojnie, a do tego słonecznie. Tylko gdzie są sanki?



W leśnej krainie


❀❀❀








zdjęcia są sprzed dwóch dni





sobota, 3 lutego 2018

Dzień dobry w sobotę





     Świat za oknem dzisiaj wygląda zupełnie inaczej aniżeli wczoraj. Jeszcze kilka godzin wcześniej więcej mieliśmy z wiosny niż zimy (tej zimy :), ja zaś zastanawiałam się, czy wiszące u nas od świąt dziergane gwiazdki to jednak nie przegięcie. Ba miałam nawet ochotę zaścielić jeszcze obrus w choinki, ale wkraczająca do nas wiosenna pogoda skutecznie mnie wyhamowywała. Bo gdzie choinki, jak dookoła to zima niekoniecznie. Ha, do dzisiaj. Kiedy zeszłam rano zrobić Misieńce butelkę mleka, za oknem BYŁO BIAŁO. Rzekłabym - puchowo. Fajnie. Świeżo. Przyroda jednak wariuje, jadąc dziś do tzw. miasta widziałam żurawie, faktycznie już są, tylko co teraz, jak ściśnie mróz? Słyszałam (nie widziałam), że pojawiły się też bociany. Poniżej zamieszczam zdjęcia ze wczoraj (troszkę bieli też tu jest, mimo wczorajszej wiosny). Muszę się śpieszyć z ich wklejaniem, bo istnieje ryzyko, że to co na zewnątrz, a co na zdjęciach - to będą za chwilę dwa odrębne światy :) Widzimy się w niedzielę w ... lesie. Do jutra :)








PS Poprosiłam Olę, żeby przyniosła mi do prasowania obrus w choinki. Postawię na nim doniczkę z białą prymulką, bo mam od kilku dni. A co tam :)





piątek, 2 lutego 2018

Nad wodę i do lasu w pogoni za słońcem





     Dzisiaj po śniadaniu (ok. 10.00 :) Ola z Igorem zgodzili się popilnować Misieńki, a my z Adamem ruszyliśmy na fotograficzne łowy. Słonko świeciło cudnie, zgodnie stwierdziliśmy, że grzechem by było nie wykorzystać tego naturalnego światła, którego ostatnio tak mało. Poza tym, gdy uchyliłam drzwi, gdzieś w oddali krzyczały żurawie, tak! już są. Myślę: O nie, jedziemy!!! Adamowi też dwa razy powtarzać nie trzeba i to on wybrał miejsce naszej ekspresowej wycieczki. Z wyborem trafił w 10. Pobliskie jezioro i las otulone jeszcze porannym przymrozkiem a jednocześnie oświetlone promykami przedpołudniowego słoneczka wyglądały zjawiskowo. Zachwyciły nas - rzeczywistego widza, a czy zdjęcia oddają urodę tych miejsc w tej dzisiejszej odsłonie - musicie ocenić sami. Pierwsze kadry zrobiliśmy nad jeziorem, potem ruszyliśmy w las :) i w takiej też kolejności pokażę Wam zdjęcia. Żurawi niestety nie widzieliśmy, ale klucz ptaków - już tak. Chyba za szybko, czy nie? Ja tam chciałabym jeszcze trochę śniegu i lekkiego mrozu szczypiącego delikatnie w policzki :)) Wklejam zdjęcia i zmykam, bo dzisiaj wieczór z Harrym Potterem w tv. Oglądamy wspólnie z dzieciakami już kolejny piątek, zaopatrzeni w ... paczkę chipsów i butelkę jakiegoś napoju (oj cicho!, wiemy, że niezdrowe, ale na Harrego muszą być - takie mamy rodzinne uzgodnienia :)))) Dobrze, że Harry Potter to nie serial codzienny 😉



 







i jeszcze kilka ujęć ze ścieżki prowadzącej do jeziora


 

 

Zdjęcia tego jeziora robiliśmy już kiedyś,
a zobaczyć jak wyglądało przy innej pogodzie możecie tutaj.

Jutro wkleję zdjęcia z lasu.