piątek, 1 grudnia 2017

W Lubianie




     Tradycyjnie już przed świętami pojechaliśmy do Lubiany w poszukiwaniu drobnych prezencików dla najbliższych. I tradycyjnie już :) wróciliśmy z kubeczkami i talerzami. Lubię te nasze wycieczki do firmowego salonu, bo nie dość, że wyrwiemy się z Misieńką z domu, to jeszcze zawsze znajdziemy dla siebie jakieś cudne skorupki. Tańsze, droższe, zależy od zasobności portfela w danym momencie. Mamy dużo wspomnianych skorupek u siebie w kuchni (nie tylko z Lubiany oczywiście). I białe, i kolorowe, i takie dostojne, i zabawne. Ze znalezieniem miejsca dla nowych skarbów zaczynamy mieć problem, brakuje go już w kuchennych szafkach, ale cóż - nie znam (bo to głównie ja) umiaru. Jak widzę 😋 głupieję i mieć muszę. Choćby za 2 zł - bo perełki w tej cenie też są. Taka sroka ze mnie :) skorupkowa.



#


#


#


#


#


#


#


#


#


#


#


#


#


#


#


#


#


#


#


#



Zaśmiałam się przed chwilą.
Leci w tv bajka Masza i niedźwiedź, Masza mówi: 
no co tak siedzisz, tyle urody jest do sfotografowania,
a ja tu wklejam akurat zdjęcia z Lubiany :))
Kilka minut później w kolejnej bajce słyszę z ekranu:
 A komu przeszkadza bałagan?
Rozejrzałam się po domu i tak myślę: A w sumie?

Witajcie w grudniu!






środa, 29 listopada 2017

Słów i zdjęć kilka - taki pomieszaniec z poplątańcem :)




     Witajcie Moi Drodzy. Dni płyną nam teraz wolno i spokojnie. Mam nadzieję, że ten stan będzie trwał, trwał i ... trwał. Dobrze jest, jak jest i zaklinam rzeczywistość, by błoga monotonia stała się codziennością. Zrywy i porywy są nam na tę chwilę niepotrzebne. Zwyczajność i brak zmian też są fajne.



#
25 listopad, sobota, poranek



#
26 listopad, niedziela



#



W niedzielne popołudnie - koktajl z mango i mini chałeczki (wyrób własny :)
Oj, a potem ugotowaliśmy jeszcze tyle dobrych rzeczy.
Igor chce próbować nowych smaków, więc testujemy razem z nim różne zagraniczne owoce.
Co go naszło nie wiemy. W ogóle ma ostatnio wilczy apetyt, ale i rośnie chłopak w tempie ekspresowym.

Podaję Wam dwa przepisy.
Może zechcecie wypróbować.
📌

1 INDYK W PRZYPRAWACH
   na 1 kg mięsa (najlepiej udziec)
   ➝ 5 ząbków czosnku
   ➝ 2 łyżeczki soli
   ➝ 2 łyżeczki musztardy
   ➝ 2 łyżeczki miodu
   ➝ 1 łyżeczka papryki słodkiej
   ➝ 1 łyżeczka papryki ostrej
   ➝ 1/2 szklanki oleju
   ➝ 5 śliwek suszonych
   ➝ sok z 1/2 cytryny

   Czosnek rozgnieść praską i wymieszać z solą. Dodać pokrojone w kostkę śliwki, musztardę, miód sok z cytryny, paprykę i olej. Wymieszać. Do miski na dno wylać część marynaty, włożyć mięso, polać je resztą marynaty. Włożyć na 24 godziny do lodówki. Piec w temperaturze 180-190 stopni. Robiłam - nam smakowało. Kolejnym razem dorzucę do marynaty trochę startego imbiru. Nie wiem, czy nie zepsuję smaku, ale spróbuję.


2 KARKÓWKA Z SOKIEM Z ANANASA I ŻURAWINĄ

   Karkówkę pokroić w grubsze plastry, które następnie trzeba posolić, popieprzyć, posypać papryką. Podsmażyć z obu stron na gorącym tłuszczu. Do naczynia żaroodpornego wlać trochę oleju na dno. Pokroić białą część pora w krążki i wyłożyć nim dno naczynia. Na to ułożyć podsmażoną karkówkę. Mięso posypać żurawiną i podlać 1/2 lub 3/4 szklanki soku z ananasa. Piec w temperaturze 180-190 stopni przez ok. 1,5 godziny. Z tego przepisu jeszcze  nie korzystałam. Mam zamiar zrobić tę karkówkę na święta.


   
 #

Spacerujemy z Misią sporo, dzisiaj zmarzliśmy nieco i mam nadzieję, że nie skończy się to katarem. 
Fotografuję podczas spacerów. Często tylko spojrzeniem, czasami aparatem :)
Staram się szukać dookoła obrazów, które można ująć w konkretny kadr.
Dużo zatrzymuję w pamięci.


 

 

 

 

 



#
Do zobaczenia w Lubianie.







środa, 22 listopada 2017

Jest dzisiaj . . .




     Co tam u Was słychać? Ja zaczynam powoli myśleć o świętach: co ugotuję, w jakie ozdoby przyodzieję dom, w jakich zakupach pomogę Mikołajowi, a w których go wyręczę :) Aura za oknem sprzyja przedświątecznym przymiarkom. Wczoraj lekko przymroziło, a dzisiaj od rana delikatnie prószy. Świat za oknem jest lekko zamglony, cudnie eteryczny i przez to nieczytelny do końca. Lubię tak! Właśnie tak! Usłyszałam dzisiaj nową piosenkę Ani Wyszkoni. Jechałam akurat samochodem i utwór ten tak pięknie wpisywał się w nastrój tworzony od rana przez pogodę. Pełen melancholii. Melodia cudna, słowa również (puściłam sobie właśnie na You Tube). Oj, rozmarzyłam się, a tu rzeczywistość puka ... do kuchni :) ... i wzywa Misiowym głosem :)





Ania Wyszkoni
Mimochodem

tyle z życia dziś masz
tyle masz
ile sam pozwolisz życiu sobie dać
cały świat
mimochodem
daje ci o sobie znać
tyle z tego dziś masz
tyle masz
ile sam dla siebie chcesz od życia brać
cały świat
coraz mocniej
daje ci o sobie znać każdego dnia