Przepraszam, że katuję Was tymi zdjęciami z łąk i lasu, ale Miśka znowu zażądała kasztanów.
Przepraszam, że katuję Was tymi zdjęciami z łąk i lasu, ale Miśka znowu zażądała kasztanów.
Nie miałam pomysłu na dzisiejszego posta, a tu NIEBO zrobiło mi niespodziankę i dało gotowy materiał.
Punkt widokowy: balkon☺.
W tym poście trochę inaczej niż zazwyczaj. Nie przepadam za retuszowanymi zdjęciami, zdecydowanie wolę takie naturalne. Nie mniej, dzisiaj postanowiłam trochę poeksperymentować. Olę i Miśkę zagoniłam do roboty (w sensie modelki:), a sama udawałam, że znam się na robocie☺. Wiecie, jednak zdecydowanie lepiej czuję się fotografując krajobrazy albo łapiąc kadry sytuacyjne z tzw. zaskoczenia. Szacunek dla fotografów sesji dziecięcych, niełatwa robota. Od jutra wracam z aparatem do lasu, chociaż nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa☺️.
A na deser ... autorski przepis naszego najmłodszego dziecięcia na jabłko w cieście francuskim😘.
PS Syn nasz, tak znienacka, bez związku z sytuacją, zapytał mnie: Mamo, a chirurg jakby w trakcie operacji dostał czkawki, mógłby pacjentowi zaszkodzić? Skąd on bierze te pytania. Ciągle mam w pamięci: Czy pingwiny mają kolana? Ja już wiem, że mają☺. Nadal nierozwiązana pozostaje kwestia Czy węże kichają.
EDIT No tak, wystarczy spojrzeć przez okno ↓
Zdjęcie niewyraźne, bo i szyba ... niewyraźna;)
ZAPRASZAMY NA LEŚNE SALONY.