poniedziałek, 13 kwietnia 2020

piątek, 10 kwietnia 2020

Codziennik





     Na podwórkowej scenie grały jeszcze dzisiaj motyle, pszczoły, bąki, gołębie, mrówki, a nawet jaszczurka. Stwierdziłam, że jeśli co chwila będę chwytała za aparat, to nic nie zrobię, więc dałam sobie spokój ... z fotografowaniem. W ruch poszły łopatka, grabki i tak myślę, że może zrobię w ogrodzie małe roślinne przemeblowanie. Tylko czy mi się chce? W sumie plan pt. "Robota w ogrodzie" zawsze dobrze działał na wszelkie troski, więc może czas wdrożyć go w życie, kiedy dookoła tak niespokojnie. Ślęczenie na kolanach z nosem przy ziemi i przygotowywanie rabat na "nowe", potrafi człowieka uszczęśliwić. Sprzątanie w domu już takie fajne nie jest;) Też macie wrażenie, że teraz każdy dzień to taki dzień świstaka, trochę na zasadzie kopiuj-wklej? Ale póki jest zdrowie, jest wszystko, więc koniec z marudzeniem. Pogodnego dnia i jeżeli macie jakieś swoje przepisy na to, żeby był udany - chętnie skorzystam:)



Życie podwórkowe, nie tylko nasze.



 



Powyciągałam ze starej wujkowej skrzyni pordzewiałe garnuszki, które posłużą za donice.
Nawet nie oczyściłam ich z pajęczyn, bo pomyślałam, że niech zostaną jako wspomnienie dawnych dobrych czasów.


 

 


     



czwartek, 9 kwietnia 2020

Codziennik





Teraz (jak nigdy wcześniej) doceniamy, że mamy własne podwórko.
Gdyby sytuacja była inna, już byśmy byli na innym podwórku - MAZURSKIM💙.

 

 

 


     Autorskie placki ziemniaczane Michaliny miałyby i cukier, i kaszę, i ryż, i co tam by jeszcze Miśka w szufladzie znalazła:) W porę zdążyłam zapanować nad tym eksperymentem kulinarnym. Może bym i nie stopowała tej inwencji twórczej, ale szkoda mi było ziemniaków, bo tych mało, a z wyjściami do sklepu wiadomo, jak jest. Jeszcze nigdy zakupy nie wywoływały u mnie takiego stresu. Dzisiaj mi się śniło, że robiłam zakupy w Biedronce bez rękawic. Kurcze, aż się zbudziłam.

 

Nowa droga ciągnie się wstęgą pod domostwami z naszej ulicy.
Ciekawe, czy będziemy zadowoleni, że jest, czy zatęsknimy za starą, powymywaną deszczem, piaskówką?

 


     Natura idzie swoim rytmem. Gdzieniegdzie sypnie kolorem, rośliny obdarzy świeżą zielenią. Słychać już żurawie. Według wierzeń mazurskich to właśnie w Wielki Czwartek sadzi się sadzonki roślin kwiatowych. Tego dnia przesadza się też rośliny doniczkowe. Informację tę przeczytałam na facebookowej stronie dr Jerzego Łapo "Mazury według Jerzego - archeologia, historia, etnografia" tutaj. Pan J. Łapo to jeden z najznamienitszych historyków i badaczy ziemi mazurskiej.




Słoneczniki rosną, a dynie dopiero rosnąć zaczynają. Próbują gonić swoje smuklejsze koleżanki.
Tulipanom potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby mogły zakwitnąć i obsypać się kolorem.
Gdyby sytuacja była inna, większość podwórkowych donic miałabym obsadzone już bratkami. 


Zmiana aut za płotem. Niedługo położę sobie poduszkę na parapet, na poduszce łokcie i punkt obserwacyjny, jak znalazł:(



Buuu, chcę na Mazury!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!






środa, 8 kwietnia 2020

Codziennik




To co za oknem i przed oknem  ... ☀️☁️🌼

  


 

A na drodze się dzieje ... 🚗



     Czy to my patrzymy przez okno na świat, czy raczej świat zerka na nas przez to okno? W obecnej rzeczywistości, rodem z science fiction, chyba ta druga opcja, niestety. Paskudny czas mamy teraz, ale trzeba wierzyć, że będzie dobrze. Pewnie inaczej, ale dobrze.


 

Dorzucam na koniec trochę optymizmu - w kolorze żółtym, żółtszym i najżółtszym.
Szkoda, że nie mam w ogrodzie energetycznej czerwieni:)








wtorek, 7 kwietnia 2020

I to by było tyle na dzisiaj





To, że jesteśmy w dupie, to jasne.
Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.

Stefan Kisielewski






czwartek, 2 kwietnia 2020

Pat i Mat, pomysłowi "Sąsiedzi", w Sosenkowym wydaniu ;)





     Znacie taką starą czechosłowacką bajkę "Sąsiedzi"? Opowiada ona o perypetiach dwóch nieudolnych majsterkowiczów: Pata i Mata. No więc, ... Pat i Mat to Ola i ja. Spytacie dlaczego? Zaraz Wam opowiem, choć to historia dla mnie wkurzająca. Wczoraj zatkał nam się zlew w kuchni, akurat teraz, kiedy nie można skorzystać z żadnej pomocy. Ni groma nie mogłam go odetkać, więc postanowiłam rozkręcić wszystkie rurki pod tym zlewem i o ile demontaż poszedł mi dość sprawnie, o tyle złożenie ich ponownie do kupy mnie przerosło. Więcej, nabrałam sporo wątpliwości, co do swojej inteligencji. Nie pomógł też internet i wyszukane obrazy dla "rurki pod zlewem". Jaka byłam na siebie zła, że nie zrobiłam żadnych zdjęć tego powyginanego plastiku przed jego demolką. Zawołałam na pomoc Olę!!!!!. Żebyście nas widzieli! Pat i Mat we współczesnej sosenkowej animacji. Ja się poddałam prawie ze łzami w oczach, a Ola postanowiła złożyć te rurki, gotowa paść pod tym zlewem, dopóki tego nie zrobi. I tu wyszła ta nasza różnica charakterów☺️. Złożyła☺️. Na pewno nie była to wersja pierwotna, tylko własna, kreatywna interpretacja - grunt, że z rurek nie kapało. Z rurek nie, ale z wejścia odpływu do ściany już tak. Wcześniej akurat tego problemu nie było. Kapie do dzisiaj, więc poszłam z samego rana szukać do piwnicy sylikonu. Stwierdziłam, że posklejam te cholerne rurki wszędzie tam, gdzie kapie, bądź może kapać w przyszłości. Nie zrobiłam tego jeszcze, bo kiedy Adam zobaczył wysłane przez nas zdjęcia, kazał nam porozkręcać tę jak to nazwał "imponującą instalację rurkową" i spróbować jeszcze raz - tym razem według jego zdalnej instrukcji przez telefon. Nie wiemy, czy mamy odwagę rozbebeszać to coś od nowa. Ja nadal obstaję przy tym, żeby pozalepiać, gdzie tylko się da i już. Musimy zdecydować do jutra, co robimy, bo sterta brudnych naczyń wygląda przez kuchenne okno zdecydowanie swobodniej aniżeli nasz wschodzący na parapecie słonecznik. W sumie, to nie pomyślałyśmy z Olą o Miśce i tu może był nasz błąd☺️. Nasza mała dziewczynka skacze dzisiaj od rana po kanapie i śpiewa Mam tę moc! A jeśli to moc hydraulika bądź konstruktora instalacji kosmicznych, a my tu męczymy się od wczoraj z rurkowymi puzzlami? Jako, że Michalina we wszystkim chce nam pomagać i ciągle woła Ja! Misia! Prose!, wielce prawdopodobne jest to, że jej dziecięca fantazja odtworzyłaby skomplikowany hydrauliczny układ tak mimochodem☺️. Wiecie co? Z ciekawości kliknęłam na YouTube sąsiedzi zapchany zlew i  oczywiście, że jest taki odcinek. Kurcze, Pat i Mat byli pierwsi



Zdjęć nie ma, bo wstyd!!!

Trzymajcie się zdrowo!!!!!!!!!



PS Albo chociaż zdjęcie słonecznika wstawię, bo jakoś tak pusto tutaj🌻. A, i dynia na horyzoncie.