poniedziałek, 19 października 2020

Witajcie w poniedziałek





Dzisiaj nic mądrego nie napiszę (jakiś dół mnie dopadł), ale mam kilka zdjęć w zanadrzu, więc się z Wami dzielę.
TRZYMAJCIE SIĘ ZDROWO!!! AHA, ZAPRASZAMY NIEZMIENNIE NA NASZ INSTAGRAM TU.


dzisiejszy wschód słońca










Z chęcią to pospacerowałabym po moim miejscu na Mazurach, a jak nie po Mazurach, to chociaż po Gdańsku😥.








piątek, 16 października 2020

Skrawki dzisiejszego dnia. Zobaczcie, co uchwyciłam aparatem 📷

 



      Na szczęście piątek był spokojny. Zaczął się pięknym wschodem, w dzień nie szarpało wiatrem, deszcz również odpuścił, tylko słońca mogłoby być więcej. Dzisiaj nabrałam przekonania, że coś ze mną jednak jest nie tak😵. Gotowałam obiad, w garnkach bulgotało i ... zerknęłam przez okno. Patrzę a na niebie chmury jak malowane. W perspektywie łąka i las. Myślę: No nie, szkoda okazji. Gary wyłączyłam, kijki do nordic w ręce, maska na twarz i poszłaaaam w długą. Chmury na fotach mam, kilometry w nogach również, przewietrzoną głowę i lepsze samopoczucie. Wiecie, że kiedyś w ogóle nie lubiłam fotografować i wkurzałam się, kiedy mój mąż robił przestoje na zdjęcia. Teraz to mnie poganiają, kiedy opóźniam wycieczkę. Tak naprawdę aparat zaczęłam traktować poważnie od momentu, kiedy zaczęliśmy prowadzić bloga. Jakiś tam progres zdjęciowy u siebie widzę, z pewnością mam większą świadomość aparatu, ale nadal za cholerę (ups, sorki:) nie umiem ich obrabiać, a tym samym upiększać. PS Obiad ugotowany na czas😊.



Dobrej nocy, Moi Drodzy, a na dobranoc mała chmurowa galeryjka.





Sorry, słońca było dzisiaj tak mało, że ... sobie dorysowałam:)












wtorek, 13 października 2020

Dziennik codziennik







Dzień dobry we wtorek🌸.
Słońce przywitało nas dzisiaj takim pięknym wschodem. Pojawił się również ... przymrozek, dość spory.
Co myślicie: jak przezimuję w garażu begonie, to coś z nich będzie na przyszły rok? Warto czy dać sobie spokój?





    I takie oto niespodzianki mamy na podwórzu😲: wschodząca pszenica w donicy i kiełkujący żołądź. Pszenica to moja sprawka, niechcący wysypałam kilka ziaren ze stroika w stojącą tuż obok donicę, ale żołądź to już robota ptaków. Rany, jakbym miała jeszcze dąb w ogrodzie, to byłby dopiero roślinny cyrk. Niezły hardcore czeka mnie na pewno wiosną. Ptaki tak uparcie wyjadały słoneczniki, że mnóstwo pestek wylądowało w ziemi i już kiełkuje kilkadziesiąt nasion. Złapałam się dzisiaj za głowę, jak zobaczyłam tą ptasią samowolę. To mi narobiły skubańce kreciej roboty.


 


    Nadal uskuteczniamy leśne spacery. Jeżeli nie leśne, to polne. Michalina pyta co rano: "Gdzie dzisiaj idziemy? Na łąki?". W trakcie naszych wędrówek liczba zadanych przez Miśkę pytań zdecydowanie przewyższa liczbę zrobionych kroków. Co prawda w konkursie na najdziwniejsze (aczkolwiek intrygujące) pytanie nie wygrałaby z Igorem, ale potencjał jest:)




    Muszę przyznać, że te nasze spacery by nature:) wyrobiły w Michaśce wrażliwość na przyrodę. Zauważa dużo i dużo też komentuje. Pochyla się nad żabą, ucieka przed pająkami, wącha kwiaty, zachwyca kolorowym niebem. Cieszę się, bo to w mojej opinii naprawdę ważne. Mam tak ja, ma i ona:)





A tutaj to już zupełnie inna historia. Pisana przez starszą córkę:) 




Wracając do talentów mych dzieci😘 ... zerknijcie na to😮




Prawda, że ma talent😀? Do jutra, miłego wieczorku! Koc i herbata łączcie się!!!






niedziela, 11 października 2020

Tym razem nie leśna, a morska terapia

 





Morze to wielkie stworzenie, które jest czasem w dobrym humorze, a czasem w złym, i nikt z nas nie wie dlaczego. Bo my widzimy tylko powierzchnię wody. Ale dla tych, co lubią morze, jest to obojętne… kocha się na dobre i na złe.

cytat z Muminków☺️






Sobieszewska plaża to nasza największa piaskownica☺️.









sobota, 10 października 2020

Hej, hej. Nadajemy z leśnej bazy

  




Chyba tylko las sprawia, że jeszcze nie zwariowaliśmy ze strachu przed koronawirusem. Co za podłe czasy. Dół totalny.



A w lesie jakby nigdy nic. Przyroda żyje po swojemu.