środa, 9 października 2019

Bardzo, bardzo, bardzo ciekawe miejsce!!!






Szpital św. Ducha we Fromborku





~

    W takim miejscu jeszcze nie byliśmy. Dawny szpital, dawna kaplica i obecnie muzeum. Wszystko w jednym budynku. Mam na myśli Szpital św. Ducha we Fromborku. To właśnie od tego zabytku zaczęliśmy zwiedzanie miasta. Nie od Katedralnego Wzgórza, z którego Frombork przecież słynie i dzięki któremu nazywany jest Klejnotem Warmii, czy też Grodem Kopernika. Na wzgórzu tym, uznanym za Pomnik Historii znajduje się: 1) Bazylika Katedralna pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi i św. Andrzeja Apostoła, 2) dawny Pałac Biskupi (w pomieszczeniach pałacu znajduje się teraz Muzeum Mikołaja Kopernika),  3) Dzwonnica zwana Wieżą Radziejowskiego (z punktu widokowego na tej właśnie wieży sfotografowaliśmy panoramę Fromborka), a w niej Planetarium, 4) Wieża Kopernika, 5) Brama Południowa. My trochę przypadkiem najpierw poszliśmy nie na wzgórze, a na ulicę Starą i od razu wiedzieliśmy, że trafiliśmy do Szpitala, o którym wcześniej czytaliśmy w internecie. Pięknie odrestaurowany budynek z jesiennymi dekoracjami tuż przy drzwiach wejściowych już samym wyglądem zewnętrznym zapraszał do środka. I nie przesadzam tu wcale. Do tego ogród ziołowy okalający Szpital, który latem podejrzewam zniewala zapachem. Kiedy weszliśmy zobaczyć, co też kryje się we wnętrzu budynku, od przysłowiowego progu, wiedzieliśmy, że nie pożałujemy pieniędzy wydanych na bilety. Zaintrygowało nas tam dosłownie wszystko. Ale po kolei ... . Zabytek ten, który nazywany jest obecnie Szpitalem, to zespół poszpitalny z kaplicą św. Anny. Istnieje od XV w. Pełnił kiedyś rolę przytułku dla chorych i opuszczonych starszych osób, a praktykę lekarską prowadził tu również Mikołaj Kopernik. Po II wojnie św. budynek był zniszczony, ale jego gruntowny remont rozpoczęto kilkadziesiąt lat później. W latach 1978-1989 przeprowadzono niezbędne prace, by zaadoptować go na potrzeby Muzeum Mikołaja Kopernika. Mieści się tu teraz Dział Historii Medycyny Muzeum, o czym świadczy chociażby jedna z ekspozycji traktująca m. in. o organach człowieka zaatakowanych przez różne choroby. Brr, ... . Igor, i tu byliśmy zdziwieni, oglądał ową prezentację, bez tzw. obrzydzenia, w odróżnieniu od innej zwiedzającej dziewczynki, która musiała wyjść z mamą na zewnątrz, by ochłonąć. W tej niecodziennej pokościelnej scenerii przygotowywane są również wystawy czasowe. My trafiliśmy na ekspozycję Warmińskiego malarstwa i rzeźb sakralnych XVII i XVIII w., Naczyń aptekarskich XVI-XX w. oraz na wystawę Anatomia sacra. Na wszelkie nasze pytania ciekawie odpowiadała Pani Kustosz. Intrygujące to miejsce, ten Szpital, intrygujące. I choć nie życzymy Wam absolutnie pobytu w żadnym szpitalu, to do zobaczenia tego Szpitala naprawdę Was zachęcamy. Jeśli traficie we fromborskie okolice, udajcie się na ulicę Starą do niepozornego budynku, w którym przeszłość pięknie harmonizuje z teraźniejszością, tworzy klimatyczne tło do wyeksponowania tego, co teraz.





Warto wejść do środka↓ 


 

 

 




 






Na koniec zerknęliśmy jeszcze na ogród↓





Jeżeli jesteście ciekawi tego miejsca, to poniżej macie adres↓☺️








wtorek, 8 października 2019

Jakie to miasto?





     W niedzielę ponownie ruszyliśmy w kierunku Elbląga, z tym że minęliśmy to miasto i pojechaliśmy dalej. Elbląską starówkę zwiedziliśmy w zeszłym tygodniu, teraz chcieliśmy zobaczyć ... . No właśnie, niech to będzie zagadka. Dajcie znać w komentarzach, jeśli zgadniecie po zdjęciach, gdzie nas zaniosło. O tym, co tam widzieliśmy, w kolejnym poście.











A niech tam☺️mała podpowiedź↓








niedziela, 6 października 2019

Wieża widokowa we Wdzydzach Kiszewskich /Kaszuby





     We Wdzydzach byliśmy znowu. Tym razem celem naszej wycieczki, trochę przypadkowej zresztą, był nie skansen, a wieża widokowa. Po wieży katedralnej z Elbląga, wejście na taras widokowy we Wdzydzach wymagało dużo mniej wysiłku. Zadyszki bynajmniej nie było. Z wysokości 30 metrów widać było wodę, wodę i ... wodę. Trochę Wdzydz też☺️. Wieża ma wysokość 35,6 m i stoi na terenie Stanicy Wodnej PTTK, a tarasy widokowe znajdują się również na niższych poziomach: 10 i 20 metrów. Krzyż Jezior Wdzydzkich, widoczny z najwyższej 30-metrowej platformy, tworzy pięć jezior: Jezioro Wdzydze, Radolne, Gołuń, Jelenie i Słupinko. Czemu użyłam słowa krzyż jezior, a mianowicie dlatego, zbiornik ten swoim kształtem przypomina zdeformowany krzyż. Istnieje legenda, co do powstania tych jezior. Dawno, dawno temu (tak właśnie chyba powinna zaczynać się ta historia☺️) żył na tych terenach książę Sorka.

Pewnego razu w czasie polowania książę zapędził się w  dziką knieję, ścigając jelenia. Niespodziewanie znalazłszy się na brzegu swojej wody ujrzał po przeciwległej stronie rusałkę, którą okoliczny lud zwał Wdzydzaną. Widział ją tylko przez krótką chwilę wystarczyło jednak, by stracić dla wodnicy serce. Nic dziwnego, rusałka była bowiem bardzo piękna. Sorka wezwał natychmiast poddanych i kazał im kopać tam, gdzie Wdzydzaną zapadła się pod ziemię. Na darmo jednak kopano rowy w jedną i drugą stronę - zalewała je woda. Gdy w jakiś czas później książę powtórnie ujrzał rusałkę, a było to w zupełnie innym miejscu, ta ponownie zniknęła pod ziemię. I znów zaczęto kopać, i znów doły wypełniała woda. Jeszcze kilkakrotnie Wdzydzana zwodziła Sorkę, a powstałe z wielkiej ilości dołów jezioro rozrastało się, krzyżowało swe ramiona, jakby próbowało ją pochwycić. Dopiero na łożu śmierci Sorka zrozumiał, że strawił życie w pogoni za ułudą. Coś jednak z niej wynikło: powstało piękne jezioro, nazwane dla upamiętnienia miłości księcia Wdzydze. Zaś imię księcia nosi jedna z wysp na jeziorze. Ma ona około pół kilometra długości i 150 metrów szerokości; owalna, o kształcie ściętego stożka, wygląda jakby usypana ludzką ręką. Z nią właśnie wiążą się wszystkie legendy dotyczące powstania jeziora.
Źródło: http://www.olpuch.pl/historia.php

Moi drodzy, z informacji praktycznych, wejście na wieżę kosztuje 5 zł, a bilet ulgowy to wydatek 2,50 zł. Jeśli będziecie w pobliżu znanego Parku Etnograficznego we Wdzydzach, myślę że warto podejść jeszcze na wieżę, która znajduje się niedaleko.



~
Widok na Jeziora Wdzydzkie, rozpościerający się z wieży widokowej we Wdzydzach Kiszewskich














Muszę zaznaczyć, że wieża pokonana lekkim truchtem☺️ i w podskokach,
by usprawiedliwić pyszny obiad, który miał być za chwilę zjedzony w barze Drewutnia w Olpuchu.




PS  A pyszna ryba to tylko w Drewutni w Olpuchu.












piątek, 4 października 2019

A, i prawda to.





Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, że zawsze i wszędzie jestem we właściwym momencie i we właściwym miejscu. Od tamtej pory mogłem być spokojny.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Poczuciem własnej wartości.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie, że ból i cierpienie są tylko ostrzeżeniem dla mnie, bym nie żył wbrew własnej prawdzie.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Autentyczność.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem tęsknić za innym życiem i mogłem dostrzec, że wszystko wokół mnie to zaproszenie do rozwoju.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Dojrzałość.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, że narzucając innym moje pragnienia, mogę ich urazić, tym bardziej, jeśli wiem, że nie nadszedł odpowiedni czas, że ta osoba nie jest na to gotowa, nawet jeśli tą osobą byłem ja sam.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Szacunek.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uwolniłem się od tego wszystkiego, co nie było dla mnie dobre. Od potraw, ludzi, przedmiotów, sytuacji i od wszystkiego, co wciąż odciągało mnie ode mnie samego. Na początku nazywałem to „zdrowym egoizmem”.
Ale dziś wiem, że to …
Miłość do samego siebie.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem tracić czas i tworzyć wielkie plany na przyszłość. Dziś robię tylko to, co sprawia mi radość i przyjemność, co kocham i co sprawia, że moje serce się uśmiecha. I robię to na mój sposób i we własnym tempie.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Prostota.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem chcieć mieć zawsze rację. Dzięki temu rzadziej się myliłem.
Dziś wiem, że to się nazywa …
Pokora.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem żyć przeszłością i zamartwiać się o przyszłość. Teraz żyję chwilą, w której dzieje się WSZYSTKO.
Żyję więc teraz każdym dniem i nazywam to …
Spełnieniem.
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie, że mój umysł może działać przeciwko mnie. Kiedy jednak działa razem z sercem zyskuję ważnego sojusznika.
Dziś nazywam to …
Życiem

Charles Chaplin
Wiersz ten Charles Chaplin przeczytał w dniu swoich 70-tych urodzin - 16 kwietnia 1959r. Nie on prawdopodobnie jest jego autorem, ale Kim McMillen. Wczytajcie się uważnie w przytoczone słowa, są refleksyjne i ujmująco pięknie mówią o ważnym rodzaju miłości, bo miłości do samego siebie. Przypadkowo trafiłam na ten utwór i kiedy przeczytałam go po raz pierwszy (później wracałam do niego kilka razy), wiedziałam że muszę go mieć tu, na Sosenkowym.


czwartek, 3 października 2019