niedziela, 6 grudnia 2015

Gdańsk w Mikołajkową Niedzielę



      Dziś, zgodnie z wytycznymi umieszczonymi w kalendarzu adwentowym, wybraliśmy się do Gdańska. Ilekroć by człowiek nie poszedł na gdańską starówkę, zawsze zobaczy coś nowego, jakiś szczegół, który wcześniej gdzieś umykał - nie inaczej było i tym razem. Trochę zmarzliśmy, bo też i sporo czasu spacerowaliśmy, ale gorący obiad, jakim poczęstowali nas później Nasi D., szybko rozgrzał i wymalował na policzkach czerwone rumieńce. Chcieliśmy jeszcze podjechać nad Morze, jednak zrezygnowaliśmy z tego pomysłu już na starówce, za szybko robi się ciemno. (...) Tak w ogóle, to Adam podczytuje dzieciakom "Baśnie Gdańskie" - widać po lekko sfatygowanej książce, że wielokrotnie lądowała na podłodze, gdy całą trójką smacznie zasypiali przy ...nastej stronie. Ola poznała dobrze kilka baśni, przygotowując się do Maratonu Czytelniczego w zeszłym roku, Igor zaś coś kiedyś oglądał, ale sam nie pamięta, co dokładnie. Przeciekł do mnie ich skrzętnie skrywany sekret, że planują w trójkę udać się na starówkę i niczym odkrywcy odnaleźć ślady opisanych w książce opowieści. (...) Choinka na Starym Mieście nas nie oszołomiła, jakiegoś wielkiego WOW ze strony dzieci nie było, ale to tylko nasze zdanie. (...) Przyszedł do Was dzisiaj Mikołaj, czy musicie poprawić się z zachowaniem do 24-ego? Tymczasem buziaki, dobrego tygodnia Wam życzę :-) Ew.
     






K.C.



 

 

 

 












sobota, 5 grudnia 2015

Do wsłuchania się






PIĘKNIE NAPISANE I ZAŚPIEWANE
Zakopower Drugie pół

szukamy najlepszych dróg
wsłuchani w głos dzieci i ryb
i znów czytamy o przyszłości z kart albo gwiazd
czekamy na drugie pół
wierzymy, że ziszczą się sny
że gdzieś specjalnie dla nas światła lśnią wielkich miast

a każdy bezbronny i sam sobie okręt i żeglarz, i ster
pragniemy wielkiej burzy, żeby tylko móc zderzyć się

choć czasem padamy z nóg
to znamy zasady tej gry -
gdzieś są ukryte drogowskazy, twój jasny ślad

a każdy bezbronny i sam sobie okręt i żeglarz, i ster
pragniemy wielkiej burzy, żeby tylko móc zderzyć się
staniemy spleceni, a tam świata pył z naszych głów spłucze deszcz
ale czy uda się nam tam odnaleźć - Bóg jeden wie

a każdy bezbronny i sam sobie okręt i żeglarz, i ster
pragniemy wielkiej burzy, żeby tylko móc zderzyć się
staniemy spleceni, a tam świata pył z naszych głów spłucze deszcz
ale czy uda się nam tam odnaleźć - Bóg jeden wie

Bóg to wie


Macie swoje drugie pół?






piątek, 4 grudnia 2015

W klimacie Świąt



  


     Stare porzekadło ludowe głosi, że jeśli w grudniu często dmucha, to w marcu wciąż plucha, a u nas wieje, dmucha, gwiżdże, wyje (...) od listopada z dwudniową przerwą, kiedy to nieśmiało zaczął prószyć śnieg. Chciałoby się, choć troszkę poczuć zimę, żeby okna podmalował mróz, zachrzęściła pod nogami zamarznięta kałuża a mroźne powietrze zaszczypało w policzki. Od kilku już lat jest tak, że zima przychodzi w okolicach Wigilii, jakby sprawiając prezent spragnionym białego szaleństwa dzieciakom. Znacie zadawane do znudzenia pytanie Spadnie wreszcie ten śnieg, czy nie spadnie?, a synoptycy ciągle na przekór głoszą, że zimy nadal nie widać. Rozpoczął się Adwent, zapalone świece adwentowe przypominają o oczekiwaniu na Boże Narodzenie. Zaczynam powoli myśleć o świętach, co upiec, ugotować, jak udekorować dom, czym obdarować najbliższych. Choć sklepy od dawna kuszą świątecznymi różnościami, które z pewnością mogą sprawić, że w domu będzie przytulnie, ja mam zupełnie inny pomysł na ten rok. Zamierzam stworzyć świąteczny nastrój w najprostszy sposób: kilka świerkowych gałązek, stare rodzinne bombki, kolorowe wstążki, dużo orzechów i jeszcze więcej świec. Przedwstęp do domowych prac dekoracyjnych miałam dzisiaj u Igorka w szkole. Wraz z innymi rodzicami, panią wychowawczynią i naszymi dzieciakami tworzyliśmy świątecznie. Kolejne to już nasze wspólne spotkanie, wcześniej zorganizowaliśmy się na okoliczność robienia "stworków-potworków" z darów jesieni. Dzisiaj również układaliśmy, łączyliśmy kleiliśmy, ozdabialiśmy tak, jak nam podpowiadała wyobraźnia. Mój Igor mówi, że jemu pomysły posuwała jego główka makówka. Powstały piękne świąteczne dekoracje, ale najważniejsze, że wszyscy bawiliśmy się przednie. Nasze prace ułożyliśmy w klasie na półkach i od razu zrobiło się bardzo klimatycznie, dumni byliśmy z siebie przy tym ogromnie, a jacy roześmiani, aż miło.


Stół roboczy :-)) Byliśmy bardzo, ale to bardzo kreatywni.



A to już efekty naszej praco-zabawy, poczujcie klimat ;-))


 







Fajny dziś był dzień.

czwartek, 3 grudnia 2015

Wstąpiliśmy do Piekła ... po drodze nam było



     W niedzielę jechaliśmy do Malborka wyjątkowo długo, po drodze zapuściliśmy się na Śluzę w Białej Górze. O śluzie napiszę kiedy indziej, najpierw chcę poczytać o historii jej powstania i o samej wsi. Dzisiaj zamieszczam kilka zdjęć znad Wisły i Nogatu, zrobiliśmy je podczas naszej niedzielnej włóczęgi. Uśmiałam się, gdy jadąc na śluzę mijaliśmy miejscowość Piekło, bo kto powiedział, że w piekle nie ma kościoła? Zerknijcie proszę, nas tamte krajobrazy zauroczyły. 























wtorek, 1 grudnia 2015

Wśród porcelany






     Lubię bardzo biel i wszystko, co białe, gra pierwsze skrzypce w naszym domu. Do Lubiany pojechaliśmy po białe porcelanowe naczynka, chciałam kupić na dziale wyprzedaży kilka "skorupek" za przysłowiowe grosze. Kilkanaście minut buszowania po sklepowych półkach i moje kuchenne szafki zasiliły kolejne kubeczki, miseczki, formy do zapiekania. Adam nawet nie pytał, po co mi ...nasty podobny zakup, wie, że lubię i mam od czasu do czasu taką zachciewajkę. Moje naczynka często wykorzystuję bynajmniej nie "kuchennie". Na Andrzejki udekorowałam stół aronią, szałwią, majerankiem i lnem w prostych białych kubeczkach właśnie z Lubiany, upolowanych za 2 zł/sztuka. Dzisiaj, aż mi oczy pląsały po ekspozycji, już widziałam te porcelanowe cudeńka udekorowane kwiatami, mchem, świeczkami w kwiaciarni, której nie mam i nigdy nie miałam. Gdy tak chodziłam po sklepie, wyobraźnia wyraźnie wskoczyła na wyższe obroty ... i jeszcze trzyma :-)