Oj, posucha na blogu ostatnio. Misieńkowe chorowanie nam się przedłuża, a tym samym i areszt domowy, bo włóczęga po dworze na razie wykluczona. Udało mi się dzisiaj czmychnąć z domu i "dwugodzinną chwilkę" przespacerowałam w Parku Oliwskim. Ciekawa byłam jego kolorów o tej porze roku i się nie zawiodłam. Zła tylko jestem, bo pomieszałam ustawienia w aparacie fotograficznym i zdjęcia nie wyszły najlepsze. Moja wina, mam nauczkę na przyszłość.
niedziela, 17 listopada 2019
niedziela, 10 listopada 2019
O św. Mikołaju w restauracji i dyni w zupełnie innym miejscu
Ha, już wiem, gdzie zajedziemy, jadąc kolejnym razem na Mazury. Nie, nie będą to sanktuaria☺️, o których dość sporo pisałam po ostatnim wyjeździe w nasze rodzinne strony, chociaż miejsce to też jest związane z obiektem sakralnym. A to i zagadka☺️? Chodzi o Restaurację u św. Mikołaja w Bartoszycach. Usłyszałam o tej w restauracji w dzisiejszym odcinku "Zakochaj się w Polsce", który to program niezmiennie uwielbiam i oglądam każdej niedzieli o 8.30. Właśnie za to cenię ten podróżniczy cykl - za informacyjne smaczki, które my na przykład bierzemy pod uwagę, planując nasze wyjazdy. Wspomniana Restauracja u św. Mikołaja serwuje dania kuchni ukraińskiej. Znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie cerkwi grekokatolickiej i swoim klimatem nawiązuje do tego miejsca. Z tego co zobaczyłam w dzisiejszym odcinku "Zakochaj się w Polsce", wnętrze lokalu przypomina wystrojem starą kresową wiejską chatę. Poszukałam opinii dot. jedzenia, cen oraz obsługi i są one świetne. Adam, czemu my tam jeszcze nie trafiliśmy, jeżdżąc kilkanaście lat tą trasą? Z ciekawostek nadmienię Wam, że bartoszycka cerkiew mieści się w dawnym budynku straży pożarnej, który w latach 1996-1998 przebudowano i dostosowano do potrzeb pełnionej funkcji kultu religijnego. Więc jak rodzinko, zaplanowałam nam już zwiedzanie połączone z pysznym obiadem podczas następnego wyjazdu, jesteście chętni? Ha, wiem, że tak💗.
Dzisiaj DYNIA w różnych odsłonach, której notabene również sporo w przepisach kuchni kresowej. Zmęczeni kolejnym chorowaniem Michaliny, urwaliśmy się z Igorem z domu (zostawiając Miśkę mniej zmęczonym jej chorowaniem) i podjechaliśmy na imprezę plenerową z dynią w roli głównej. Miejsce imprezy było świetne, bo zabawa zorganizowana była w stajni. Oderwaliśmy się trochę od szaroburej listopadowej rzeczywistości i nasyciliśmy oczy energetycznym pomarańczowym. Chcecie obejrzeć zdjęcia? Jeśli tak, klikajcie do dołu☺️↓.
piątek, 8 listopada 2019
czwartek, 7 listopada 2019
Subskrybuj:
Posty (Atom)